-->
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnie świata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnie świata. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 listopada 2014

PEPPERKAKEBYEN, CZYLI PIERNIKOWE MIASTECZKO


Pod koniec listopada w norweskim Bergen odbywa się prawdziwie magiczne święto piernika. Ten festiwal światła i zapachu imbiru trwa aż do 31 grudnia, kończąc tym samym świąteczny czas. Pomysł budowania piernikowego miasta narodził się w 1991 roku, kiedy po raz pierwszy w jednym z centrów handlowych wystawiono do oglądania piernikowe miasto. Od tego czasu co roku przedszkolaki, uczniowie, całe rodziny a nawet miejscowi przedsiębiorcy z chęcią angażują się w to przedsięwzięcie wytwarzając w swoich domach piernikowe chatki, ludziki i całe ulice a następnie umieszczając je w piernikowym świecie.


Okazuje się, że chłodni Norwegowie potrafią się pięknie bawić. Każdy wypieka ciasteczka według tradycyjnego norweskiego przepisu. Ci, którzy mają mniej czasu mogą zakupić w sklepach specjalnie przygotowane na tę okazję wiaderka z masą piernikową dzięki czemu samo wypiekanie staje się dziecinnie proste. Piernikowe ulice są następnie dekorowane i oświetlane. Poza kolorowymi, pachnącymi imbirem chatkami powstają równie imponujące imbirowe mosty, latarnie, statki a nawet sylwetki ludzi przechadzających się po ulicach ośnieżonego cukrem pudrem miasta. Całość, pięknie podświetlona, przyciąga co roku rzecze turystów. Każdy mały konstruktor i urbanista zostaje odznaczony dyplomem i medalem - oczywiście z piernika. A chętnych do wspólnej zabawy każdego roku jest coraz więcej. Eh... jaka szkoda, że Polakom brakuje czasem takiej społecznej kreatywności. 


czwartek, 27 listopada 2014

MAROKAŃSKI TAGINE (TAJINE)

Tagine, tajine albo po prostu tażin to gliniane naczynie pochodzące z kuchni Maghrebu a wywodzące się przede wszystkim z Maroko. Służy do pieczenia mięs nad rozżarzonym węglem lub drewnem jednakże może być przyrządzone również w naszej domowej kuchni. Samo danie można przygotować na milion sposobów, dobierając składniki wedle uznania. Jeśli macie ochotę na małą podróż do Maroko i posiadacie lub planujecie zakupić tagine - serdecznie zapraszam, bo naprawdę warto. 

Słowem wstępu. 

Jeśli decydujecie się na zakup tagine wybierajcie te, które są jak najmniej zdobione. Wiem, że marokańskie motywy kuszą oczy i zmysły jednakże mając w zamiarze wykorzystywanie naczynia w kuchni wybierzcie najzwyklejsze, czysto gliniane. Chodzi o to aby w jak największym stopniu wykluczyć obecność toksycznych farb, lakierów, powłok itp.

Gdzie kupić tagine?

Najlepiej w Maroko. Jeśli wybieracie się tam na wakacje pamiętajcie o zakupie tego naczynia. Na miejscu będziecie mogli wybierać w wielkościach i walorach estetycznych. Konkurencyjna jest również cena. Jeśli nie wybieracie się sami może zrobi to ktoś z Waszych planujących akurat podróż znajomych. Ostatecznie tagine można zakupić również w Polsce m.in. na allegro i w internetowych sklepach marokańskich, jednak wybór będzie mniejszy a cena nieporównywalnie wyższa. 

Przed zastosowaniem, czyli co będzie potrzebne? 

Musicie pamiętać, że świeżo zakupiony tagine nie został jeszcze wypalony w taki sposób, aby nie pękł nam przy pierwszym użyciu, dlatego musicie to zrobić sami. Ja przez ok 24 godziny najpierw namaczałam tagine w wodzie a następnie osuszyłam, natarłam oliwą i włożyłam do zimnego piekarnika ustawiając temperaturę 150 stopni. Od czasu osiągnięcia tej temperatury tagine powinien przebywać w piekarniku ok. 2 godzin. Później wystarczy poczekać aż naczynie samoistnie się schłodzi i można już z niego korzystać. 

Przed przystąpieniem do przygotowywania marokańskiego dania warto zaopatrzyć się również w płytkę na palnik taką jak np. tu. Pamiętajcie, że korzystając z kuchenki indukcyjnej nie będziecie mogli używać tagine!

No i w końcu! Przepis na mój tagine...

nóżki kurczaka
drobno pokrojone warzywa: marchewka, pietruszka, seler, por, bakłażan, cukinia, pomidorki koktajlowe
cebula czerwona
kilka ząbków czosnku 
cytryna kiszona, przepis znajdziecie tu
oliwa z oliwek 
przyprawy wedle gustu i uznania, proponuję oregano, tymianek, sól, curry (możecie też kupić gotową mieszankę, ale lepsze efekty osiągnięcie dobierając smak sami)

Na dno naczynia wlewamy łyżkę oliwy z oliwek. Następnie układamy włoszczyznę i nóżki kurczaka. Cebulę kroimy w piórka i umieszczamy w naczyniu, podobnie jak pokrojonego na drobne kawałki bakłażana, cukinię i pomidorki. Na wierzchu układamy przeciśnięty przez praskę czosnek i dwie ćwiartki kiszonej cytryny. Przyprawiamy. Tagine przykrywamy przykrywką i na maleńkim ogniu (pamiętajcie o nakładce na palnik gazowy!) gotujemy przez ok 45 minut. Gotowe danie (sami przekonacie się jak pachnie!) serwujemy w tym samym naczyniu, w którym je przyrządzaliśmy. Smacznego! :-) 



środa, 26 listopada 2014

CYTRYNA KISZONA - ŚWIATOWYM HITEM

 
Podejrzewam, że większość z Was po raz pierwszy styka się z istnieniem kiszonej cytryny. Choć to Polacy są specjalistami w wyrobie kiszonek wszelkich kiszona cytryna jest dodatkiem kuchni marokańskiej. Jeszcze kilka lat temu nikt nie spodziewałby się, że za jakiś czas wyrób ten zrobi furorę na całym świecie i zyska uznanie najwybredniejszych gustów smakowych. Tymczasem coraz częściej jest wykorzystywana jako dodatek do ryżu, pieczonej ryby, sosów, dipów i sałatek. Jej intensywny aromat nadaje daniom wyrazistości i muszę przyznać, że i ja uległam jej subtelnemu czarowi. Co więcej, kiszoną cytrynę robi się bardzo prosto a jej użycie gwarantuje nam, że przygotowane danie zyska na tym smakowo.

Ja przygotuję kiszoną cytrynę, którą wykorzystam do przyrządzenia dania marokańskiego, o którym więcej już w następnym poście. Zapraszam serdecznie. 

Kiszona cytryna

6 cytryn
sok z 1 cytryny 
3 ząbki czosnku
sól gruboziarnista
liść laurowy
cynamon
przegotowana woda
 
Cytryny dokładnie myjemy i kroimy na ćwiartki. Ich wnętrze nacieramy solą a następnie przekładamy do słoika, gdzie umieszczamy również liść laurowy, czosnek i cynamon. Całość zalewamy sokiem z cytryny i przegotowaną wodą. Tak przygotowany słoik szczelnie zamykamy, odstawiamy w ciemne miejsce i po tygodniu możemy już stosować kiszoną cytrynę jako dodatek do naszych dań. 
 
Nie mogłam się powstrzymać aby nie umieścić kilku zdjęć z projektu fotograficznego April Maciborka i Davida Wile, którzy to uchwycili moment spróbowania cytryny przez dzieci po raz pierwszy w życiu. Fajnie wyszło, co? 
 

środa, 12 listopada 2014

ZŁOTO MAROKA - OLEJEK ARGANOWY




Maroko to kolorowe suki na których można kupić wiele przepięknych i dekoracyjnych elementów wystroju wnętrz, ażurowe lampy, tkane złotą nicią bogate we wzory materiały, biżuterię, ceramikę, przyprawy, dywany, meble, antyki a nawet... środki magiczne. Wśród tych wszystkich wspaniałości i bogactw można również odnaleźć bogactwo, które nasyci nasze ciało... argan. Wyjątkowy wyciąg doceniony przez ludzi na całym świecie a produkowany JEDYNIE w Maroku. 

Nazywany przez Marokańczyków eliksirem młodości jest wykorzystywany w najlepszych europejskich ośrodkach SPA aczkolwiek... jego kulinarna odmiana z powodzeniem służy jako bardzo dobry dodatek do surówek i dań kuchni marokańskiej. Ostatnio miałam okazję zasmakować w surówce z dodatkiem oleju arganowego i muszę stwierdzić, że jego delikatny i subtelny aromat migdałowy z powodzeniem podbił moje kubki smakowe.

W skład olejku arganowego wchodzą: tokopherole, triterperalkohole, monoazylglyzerole, tłuszcze nasycone i nienasycone a także kwasy tłuszczowe OMEGA. Drzewo arganowe to jedno z najstarszych drzew na świecie, które ze względu na odpowiedni klimat występuje tylko na obszarze Maroka. Jego zdziczałe odmiany można znaleźć również na południu Hiszpanii jednakże nie nadają się one do produkcji pełnowartościowego wyciągu arganowego. Każde z drzew owocuje co drugi rok. Ciekawostką jest to, że owoce arganowca to prawdziwy kozi przysmak a najdroższe wersje kosmetyku są tworzone właśnie przy współpracy kóz, które wspinając się na kręte pnie drzew podjadają liście i owoce. W miejscu gdzie je wydalają wyrasta nowe drzewo. W tradycyjnej metodzie pozyskiwania nasion tubylcy korzystali z przetworzonych przez kozy owoców, co znacznie ułatwiało dostęp do wnętrza nasion (zmiękczało skorupkę) i przyspieszało proces produkcji cennego olejku.


Produkcją olejku trudnią się kobiety. Zebrane ziarna są suszone, prażone a następnie pozbawiane skorupy. Powstały mus rozcieńcza się przy użyciu wody a potem wyciska się z niego olej. Kuchenna jego wersja posiada orzechowy posmak i lekko czerwony kolor. Kosmetyczny olejek arganowy dzięki obróbce jest pozbawiany zabarwienia i smaku.  

Dlaczego jest taki drogi? Z jednego drzewa, które rodzi średnio 30 kg owoców wytwarza się zaledwie 1 litr olejku, którego produkcja zajmuje około 1,5 dnia. W Polsce 500 ml olejku kosztuje ok 110 zł. Będąc w Maroko można go kupić nieco taniej.

Właściwości? Opóźnia procesy starzenia, łagodzi objawy alergii, poprawia elastyczność skóry, łagodzi podrażnienia, działa przeciwzapalnie, nawilża, wspomaga pozbycie się cellulitu, przyspiesza gojenie, odżywia skórę i chroni naskórek przed przesuszeniem i pęknięciami.

Jest szczególnie polecany w pielęgnacji niemowląt, w miejsce oliwki. Jednakże należy wówczas wybierać olejki pozbawione substancji zapachowych, naturalne.



piątek, 7 listopada 2014

KOLEJNA DOMOWA PIZZA




To już kolejna domowa pizza jaką postanowiłam przygotować w domu i muszę przyznać, że z domowymi wypiekami nie umywa się żadna najlepsza piekarnia czy pizzeria. Największą nagrodą jest dla mnie uśmiech domowników, który pojawia się na ich twarzach chwilę po tym, gdy przekroczą próg naszego mieszkania. Ten zapach chodzi za mną do dziś choć pizzę tę robiłam przedwczoraj. Duża ilość dojrzałych pomidorów i sosu, aromat oregano i bazylii, oraz czosnek, bez którego moja kuchnia mogłaby nie istnieć. 

 Jeśli w zbliżający się weekend chcielibyście uczynić radość swoim najbliższym bez wahania polecam Wam tę pizzę. Spód robię zawsze na bazie tego samego, najlepszego moim zdaniem przepisu. Reszta... jak kto woli. Ja postawiłam na niezbyt dużą ilość dodatków, dobierając je tak, aby wszystko było bardzo aromatyczne.

Domowa pizza z szynką i pomidorami

Ciasto:
- 1 szklanka mąki
- 30 g świeżych drożdży
- 2 łyżki lekko podgrzanego mleka
- 1 łyżka cukru
- 1 łyżeczka mąki (do wyrastających drożdży)
- 0,5 łyżeczki soli
- 1 łyżka oliwy z oliwek
- 125 ml wody
Dodatki: 
- 1 duża cebula czerwona 
- 10 dag szynki 
- 3 ząbki czosnku 
- 300 g przecieru pomidorowego
- 20 dag żółtego sera
- 2 dojrzałe pomidory 
- tymianek, bazylia, oregano (po pół łyżeczki każdej z przypraw)
- sól i pieprz do smaku  
- 1/3 szklanki wody

Podgrzewamy mleko wymieszane z cukrem i łyżką mąki. Kruszymy do niego drożdże, mieszamy aż się rozpuszczą i odstawiamy do wyrośnięcia na 10 minut. W międzyczasie łączymy pozostałą mąkę, sól, oliwę z oliwek i wodę a następnie dodajemy wyrośnięte drożdże. Zaczynamy zagniatać ciasto, aż będzie samo odchodziło od ręki. W razie potrzeby podsypujemy mąką. Zagniecione ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na około pół godziny.

Dużą cebulę drobno siekamy i szklimy na oliwie z oliwek. Dodajemy przecier pomidorowy i 1/3 szklanki wody. Całość doprowadzamy do wrzenia i dodajemy przyprawy. Pomidory kroimy na plastry a żółty ser ścieramy na tarce o średnich oczkach. 

Gdy ciasto już wyrośnie, podsypujemy stolnicę mąką i rozwałkowujemy je na kształt i wielkość pizzy. Następnie układamy w formie do pizzy lub na blasze do pieczenia wyłożonej papierem, smarujemy przygotowanym sosem. Następnie układamy kawałki szynki i posypujemy częścią sera. W następnej kolejności układamy pomidory i na wierzchu umieszczamy pozostały ser. Całość pieczemy ok 9 minut w piekarniku nagrzanym do 250 stopni C. 

Smacznego! 



czwartek, 22 maja 2014

Pizza Margherita


Przyznam Wam się szczerze, że gdy za oknem o 9 rano jest 30 stopni to odechciewa mi się robić cokolwiek. Jedyną rzeczą, której z pewnością nie zabraknie w moim domu w takie dni jak dziś jest mięta z cytryną. Wczoraj na obiad przygotowałam smażoną rybę i bardzo tego żałuję. Całe szczęście są już truskawki! Niestety mój mąż to wyjątkowo mięsożerna bestia i lekkich obiadów nie uznaje. Tymczasem obchodził urodziny i pomimo tych 30 stopni mam za sobą 40 muffin, które zaniósł do pracy. :-) Dziś proponuję Wam bardzo łatwą i szybką pizzę. Idealna, jeśli nie macie ochoty na typowy tradycyjny obiad. 

Pizza Margherita

Ciasto: 
2 dag drożdzy 
2 szklanki mąki pszennej 
3/4 szklanki wody
1 łyżeczka soli
cukier 
3 łyżki oliwy z oliwek 

Dodatki:
250 g mozzarelli 
1 puszka pomidorów (lub 5 świeżych) 
tymianek bazylia oregano 
oliwa z oliwek
sól, pieprz 
1 czerwona cebula
4 ząbki czosnku

Do 1/4 szklanki lekko podgrzanej wody dodajemy drożdże, cukier i odrobinę mąki. Mieszamy i odstawiamy na 15 minut. Po tym czasie zaczyn łączymy z pozostałymi składnikami na ciasto. Wyrabiamy, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na godzinę w ciepłe miejsce. Tymczasem szykujemy sos. W garnuszku rozgrzewamy 2 łyżki oliwy z oliwek, dodajemy drobno pokrojone cebulę i czosnek. Następnie dodajemy pomidory (jeśli są świeże należy je pokroić na ćwiartki). Następnie sól, pieprz, bazylię, oregano i tymianek. Sos gotujemy ok 10-15 minut a następnie blendujemy. Jeśli jest za gęsty można go jeszcze chwilę pogotować lub w wersji szybkiej zagęścić dodatkowymi dwiema łyżkami mąki pszennej. Wyrośnięte ciasto dzielimy na 2 części i formując placki układamy na blasze do wypiekania pizzy. Każdy z nich smarujemy przygotowanym sosem a następnie zapiekamy ok. 5-7 minut w piekarniku nagrzanym do 240 st. C.

piątek, 11 kwietnia 2014

Polędwica z makaronem w sosie serowym / Pork Tenderloin Pasta in Cheese Sauce


Za nami pierwsze wiosenne burze. Dwa razy zdarzyło mi się już nawet grillować, choć ostatni raz przepłaciłam małym katarem. Na ulicach widzę już ludzi w krótkich spodniach i rękawach i choć dzięki kwitnącym drzewom solidnie czuć już wiosnę, mnie nie spieszno pozbywać się płaszcza.

Ostatnio nabrałam ogromnej ochoty na croissanta. Zwykłego, puszystego, pachnącego, bez nadzienia, dokładnie takie samego jakiego serwowano nam na śniadanie w czasie ostatniego wyjazdu. Będąc w ten weekend poza domem nie miałam możliwości zabrania się za wypieki. Udałam się do cukierni, gdzie uzyskałam odpowiedź, że "czegoś takiego nie mają". Ta odpowiedź mnie zastanowiła, ale nie dałam za wygraną i zajrzałam do pobliskiej piekarni. Przy ponownej negatywnej odpowiedzi moja ochota na ten wypiek wzrosła niemalże dwukrotnie! Na croissanta czekałam dwa dni. Jadąc samochodem wpadliśmy na cudowny pomysł. Skoro rogali nie ma w cukierniach i piekarniach (w tej części Warszawy w której mieszkam też ich nie znalazłam a do Wedla daleko) ostatnią deską ratunku okazała się stacja benzynowa. Z nadzieją w oczach wysłałam męża, który zaśmiewając się pod nosem wrócił do samochodu i powiedział, że na pytanie o croissanta pani zapytała "a co to takiego"? Opis rogala również nie pomógł. Koniec, kropka. Moje ogromne pożądanie smakowe nie zostało zaspokojone. Na pomoc przyszła Mama. Ach, Mama to zawsze wszystko wie i zawsze coś wymyśli. Następnego dnia o poranku na blacie kuchennego stołu czekały na mnie dwa mięciutkie świeże croissanty. Gdzie? Skąd? W tej małej tak kochanej przeze mnie mieścince, jeśli nawet w stolicy deficyt rogali. No tak. Przecież nie ma to jak u Mamy.

Polędwica z makaronem w sosie serowym / Pork Tenderloin Pasta in Cheese Sauce

Mięso / Pork: 

450 g polędwicy wieprzowej / 450 g pork tenderloin
150 g pieczarek / 150 g mushrooms
3 łyżki oleju / 3 tsbp. oil
szczypta majeranku / pinch of marjoram
szczypta rozmarynu / pinch of rosemary
śmietana kremówka / 30% cream
3 łyżki musztardy / 3 tbsp. of mustard
sól, pieprz / salt, pepper

Makaron / Pasta:  

makaron pappadelle / pappadelle
0,5 szklanki mleka / 0,5 glass milk
150 g startego żółtego sera / 150 g grated cheese
2 plasterki pokrojonej w paski szynki / 2 ham slices, cut into strips
kilka pokrojonych cienko pieczarek / some thinly sliced mushrooms
50 ml gęstej śmietany / 50 ml thick cream
1 łyżka mąki / 1 tbsp. flour
2 ząbki czosnku / 2 cloves garlic
bazylia, tymianek, sól, pieprz / basil, thyme, salt, pepper

Mięso pokroić na kawałki. W misce wymieszać musztardę i starty czosnek. Zamarynować mięso odstawiając na noc do lodówki. Następnego dnia usmażyć polędwicę. Zdjąć mięso i na tym samym oleju usmażyć pieczarki. Pieczarki wraz z olejem umieścić w rondlu, dodać mięso i pozostałe składniki. Mieszając co jakiś czas, dusić pod przykryciem przez około 15 minut.

Makaron ugotować. Na patelni podsmażyć pieczarki i szynkę, dodać czosnek. Mleko podgrzać, dodać do niego starty ser i mieszać aż do rozpuszczenia. Do mleka dodać szynkę i pieczarki, śmietanę, tymianek, bazylię i mąkę. Gdy sos zgęstnieje zdjąć z ognia i wymieszać z makaronem.

Cut the meat into pieces. In a bowl, mix the mustard and grated garlic. Marinate meat.Place it in the refrigator overnight. The next day, fry fillet. Remove the meat and fry the mushrooms. Put mushrooms with oil in a pan, add meat and other ingredients. Simmer covered for about 15 minutes, stirring occasionally.

Cook pasta. Fry mushrooms and ham in a pan and add garlic. Heat the milk, add the grated cheese and stir until dissolved. Add fried ham and mushrooms, cream, thyme, basil and flour. When sauce thickens, remove from heat and mix with pasta.



środa, 9 kwietnia 2014

Curry z mlekiem kokosowym i czosnkiem niedźwiedzim / Curry with coconut milk and bear's garlic


Curry to sposób przyrządzania potraw w kuchni indyjskiej, charakteryzującej się mocnym aromatem i wyrazistością smaku. Nazwa pochodzi od tamilskiego kari, co w znaczeniu dosłownym oznacza sos. W Europie curry kojarzone jest głównie z curry powder czyli sproszkowaną mieszanką przypraw. Warto zaznaczyć, że do niedawna w Indiach nie znano takiego sposobu przechowywania aromatycznych mieszanek a jedynie ucierano odpowiednią ich ilość przy użyciu moździerza za każdym razem gdy potrzebowano przepraw w kuchni. Być może właśnie dzięki tej doraźnej metodzie, kuchnia indyjska jest tak zmysłowa i pachnąca. Uwielbiam dania, które można modyfikować według swoich upodobań. Dziś szukałam obiadu, który poza zmysłowym aromatem zaoferowałby mi delikatność i łagodność smaku. Jogurt i mleko kokosowe sprawdziły się w tej roli wyśmienicie. Czosnek niedźwiedzi zwieńczył całość. Mój nieprzepadający za curry mąż najadł się do syta. Zachęcam!

Curry z mlekiem kokosowym i czosnkiem niedźwiedzim / Curry with coconut milk and bear's garlic
(2 porcje / 2 servings)

duża podwójna pierś kurczaka / large double chicken breast
180 g jogurtu / 180 g yoghurt
sól, pieprz / salt, pepper
400 g mleka kokosowego / 400 g coconut milk
3 łyżki oleju / 3 tbsp. oil
1 łyżka miodu / 1 tbsp. honey
szczypta kminu rzymskiego / pinch of cumin
3 łyżki suszonego czosnku niedźwiedziego / 3 tbsp. dried bear's garlic
3 ząbki czosnku / 3 cloves of garlic
0,5 łyżeczki chilli / 0,5 tsp. chilli
0,5 łyżeczki słodkiej papryki / 0,5 tsp. sweet paprika
1 łyżeczkę curry (lub więcej) / 1 tsp. curry powder (or more)
szczypta cynamonu / pinch of cinnamon
ryż jaśminowy / jasmine rice

Pierś oczyścić i pokroić na małe kawałki.  W misce połączyć olej, miód, kmin, sól, pieprz, chilli, cynamon, słodką paprykę, pokrojony czosnek i czosnek niedźwiedzi, curry i cześć jogurtu. Porządnie wymieszać i dodać kawałki kurczaka. Odstawić na 2 godziny. Na patelni rozgrzać olej i wlać mięso razem z marynatą. Smażyć dopóki mięso nie będzie gotowe. Następnie dodać mleko kokosowe i resztę jogurtu. Wymieszać. Doprawić dodatkową ilością przypraw w zależności od smaku i upodobań. Poczekać aż sos nieco zgęstnieje. Podawać z ryżem jaśminowym.

So, we will start out with cleaning the chicken breast and cutting into small pieces. In a bowl, combine the oil, honey, cumin, salt, pepper, chilli, cinnamon, sweet peppers, chopped garlic and bear's garlic, curry and part of yogurt. Properly mix and add the chicken pieces. Let stand for 2 hours. Heat up the pan with oil and add chicken with marinade. Cook meat until it is done. Then add the coconut milk and the rest of yogurt. Mix. Season with additional spices according to your taste and preferences. Cook until the sauce is slightly thickened. Serve with jasmine rice

wtorek, 1 kwietnia 2014

Fiołkowe Tiramisu / Violet Tiramisu


To bardzo subtelne i delikatne w smaku tiramisu spodoba się każdemu kwiatożercy. Przy zbieraniu kwiatów na syrop a następnie odrywaniu płatków narobiłam się okrutnie, jednak wierzcie mi, że było warto. Nie tylko dla zapachu i wyglądu bo fiołki uwielbiam, ale przede wszystkim dla możliwości ich użycia w kuchni. Zapraszam, jeśli macie ochotę uwolnić odrobinę magii w Waszej kuchni!

Fiołkowe Tiramisu / Violet Tiramisu

500 g mascarpone / 500 g mascarpone
100 g białego rumu / 100 g white rum
syrop fiołkowy / violet syrup
500 g śmietany 36% / 500 g 36% cream
opakowanie biszkoptów / pack of ladyfingers
120 g cukru pudru / 120 g icing sugar

Część syropu i serek utrzeć na gładką masę. Śmietanę ubić z cukrem pudrem i gdy będzie już sztywna dodać do serka, wymieszać. Pozostałą część syropu wymieszać z rumem i nasączać w nich biszkopty. Układać warstwowo: biszkopty, masa, biszkopty, masa tak by na wierzchu ciasta znajdowała się masa. Odstawić na noc do lodówki. Przystroić fiołkami, polać syropem (opcjonalnie) i podawać schłodzone.

Pound mascarpone with part of syrup until light and smooth. Beat cream with icing sugar and add to cheese when rigid. The remainder syrup mixed with rum and soak them biscuits. Arrange in layers: biscuits, cream, biscuits... Remember, the cream should be on top. Let stand overnight in the refrigerator. Adorn with violets, pour syrup (optional) and serve chilled.

piątek, 28 marca 2014

Spaghetti Pizza


W taki dzień jak dziś, człowiek nie potrafi nie pomyśleć o lecie. Za mną krąży wizja upalnych wakacji we Włoszech. Poranna kawa w urokliwej caffè na jednej z wąskich uliczek Desenzano. Spacer po porcie a następnie przeprawa promem do położonego po drugiej stronie jeziora, przeuroczego Sirmione. Nigdzie nie jadłam tak pysznego makaronu jak tam i nie ma co się dziwić. W końcu Włosi to mistrzowie past i makaronów. Płynąc na fali wakacyjnych wspomnień postanowiłam stworzyć prawdziwie włoski obiad. Jak Italia to spaghetti i pizza, więc skondensowałam oba przepisy i stworzyłam coś pomiędzy. Do wykonania tego dania wykorzystałam stworzony z myślą o włoskiej kuchni makaron spaghetti Malma i muszę Wam powiedzieć, że jestem naprawdę zadowolona z efektu końcowego. To danie spodoba się wszystkim miłośnikom makaronów, gdyż dodatki można komponować uwzględniając swoje własne upodobania. 

Spaghetti Pizza 

500 g spaghetti / 500 g spaghetti 

Sos 1 / Sauce 1

3 jajka / 3 eggs 
3 łyżki mleka / 3 tbsp. milk 
bazylia, oregano, tymianek / basil, oregano, thyme

Sos 2 / Sauce 2

3 łyżki koncentratu / 3 tbsp. tomato paste
6 łyżek wody / 6 tbsp. water
1 łyżeczka cukru / 1 tsp. sugar 
0,5 łyżeczki chilli / 0,5 tsp. chilli 

Dodatki / Toppings 

200 g startego sera żółtego / 200 g grated cheese
10 pieczarek / 10 mushrooms 
cebula / onion 
2 duże pomidory / 2 large tomatoes
salami (albo szynka) / salami (or ham) 
bazylia, oregano, tymianek / basil, oregano, thyme

Makaron ugotować i przełożyć do naczynia żaroodpornego. Wymieszać składniki sosu 1 i polać nimi makaron. To samo zrobić ze składnikami sosu 2. Ułożyć połowę startego sera. Następnie obsmażone lekko pieczarki i cebulę, salami (szynkę) i pomidory. Posypać resztą sera i przyprawami. Wstawić do piekarnika na około 20 minut i zapiekać w 200°C. Smacznego!

Cook pasta and put to a casserole dish. Combine all ingredients of sauce 1 and pour over pasta. Do the same with sauce 2. Arrange half of the grated cheese. Then lightly fry the mushrooms and onions and add to pasta. Do the same with salami (ham) and tomatoes. Sprinkle with cheese and spices. Put in the oven for about 20 minutes and bake at 200°C (390°F). Enjoy!

środa, 26 marca 2014

Czosnkowe paluszki chlebowe / Garlic Grissini


Bardzo lubię paluszki chlebowe. Smakują mi nawet bardziej niż tradycyjne słone paluszki jakimi uwielbiałam wraz z koleżankami i kolegami zajadać się na wycieczkach szkolnych w autokarze. To nic że jechaliśmy raptem 100 km dalej. Każda z tych podróży wymagała odpowiedniego przygotowania i oczywiście prowiantu. Od razu po wejściu do autobusu każdemu nagle bardzo chciało się jeść. Wyciągał stosy (sic!) kanapek, czekolad, czipsów i chyba ze 2 litry słodkiego picia. Nie dziwne, że te podróże kończyły się... różnie, choć i tak na koniec wszystko zrzucano na chorobę lokomocyjną. Boże broń przed jedzeniowymi używkami i niezdrowym jedzeniem, ale bez nich tak bardzo nie ma prawdziwego i szczęśliwego dzieciństwa. 

Czosnkowe paluszki chlebowe / Garlic Grissini

500 g mąki / 500 g flour 
0,5 łyżeczki soli / 0,5 tsp. salt 
1 łyżeczka cukru / 1 tsp. sugar 
15 g świeżych drożdży / 15 g fresh yeast
280 ml ciepłej wody / 280 m warm water
1,5 łyżeczki sproszkowanego czosnku / 1,5 tsp. garlic powder
50 ml oliwy z oliwek / 50 ml olive oil

Drożdże rozpuszczamy w około 80 ml ciepłej wody. Pozostałe składniki łączymy a następnie dodajemy do nich drożdże. Wyrabiamy ciasto aż będzie gładkie. Jeśli jest klejące podsypujemy mąką. Następnie ciasto wkładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na ok. godzinę do wyrastania. Następnie ciasto wałkujemy. Za pomocą noża wykrawamy paseczki o szerokości około 0,5 cm. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w temperaturze 200°C przez ok. 18-20 min. 

Dissolve yeast in 80 ml ​​of warm water. Combine remaining ingredients and then add to them a yeast infection. Knead the dough until smooth. If it is sticky sprinkle with flour. Then cover dough with a cloth and leave it for about an hour to grow. Roll. With a knife cut 0,5 cm width strips. Place on a baking tray lined with baking paper. Bake at 200°C for about 18-20 min. 

czwartek, 20 marca 2014

Vegan Spaghetti Bolognese


Choć wyobrażam sobie całkowite wykluczenie mięsa z mojej diety ze względu na sposób odżywiania w moim domu, mojego mięsożernego męża i społeczną rolę kobiety, świadomie nie decyduję się na zrezygnowanie z mięsa. Prawda jest taka, że nigdy nie byłam jakoś specjalnie zależna od produktów mięsnych i traktowałam ich jedzenie jako zwykłą konieczność. Nie mam jednak pewności, czy po ostatecznym przejściu na dietę bezmięsną nie zatęskniłabym czasem za kiełbaskami z grilla i prawdziwym mięsnym spaghetti. Nie zmienia to jednak faktu, że czasem dobrze odpocząć od polskiego, tradycyjnego mięsnego obiadu. Bon appetit!

Vegan Spaghetti Bolognese

1 łyżka oliwy z oliwek / 1 tbsp. olive oil 
1 duża cebula pokrojona w kostkę / 1 large onion, finely diced
2 poszatkowane ząbki czosnku / 2 garlic cloves, minced
100 g pokrojonych w kostkę pieczarek / 100 g mushrooms, finely diced
120 g twardego, rozdrobnionego tofu / 120 g firm crumbled tofu
sól i pieprz / salt and pepper 
2 łyżki koncentratu pomidorowego / 2 tbsp. tomato paste
700 g passata pomidorowego / 700 g tomato passata
1 łyżka cukru / 1 tbsp. sugar 
1 łyżeczka suszonej bazylii / 1 tsp. dried basil 
1 łyżeczka suszonego tymianku / 1 tsp. dried thyme
1 łyżeczka suszonego oregano / 1 tsp. dried oregano 
0,5 szklanki wody / 0,5 glass water
1 pokrojony pomidor / 1 diced tomato
400 g spaghetti / 400 g spaghetti


Przygotować makaron według zaleceń producenta. Na patelni podgrzać oliwę i zeszklić na niej cebulę i czosnek. Dodać pieczarki i tofu i smażyć do czasu aż pieczarki zmniejszą swoją objętość a tofu lekko zbrązowieje. Doprawić do smaku solą i pieprzem.  Dodać pozostałe składniki (poza świeżym pomidorem) i dusić pod przykryciem przez około 5 minut pamiętając o mieszaniu. Na koniec dodać pokrojonego w kostkę pomidora. Dokładnie wymieszać, przełożyć sos na spaghetti i serwować, gdy jest gorące.

Prepare spaghetti as per package instructions. Heat the oil in the pan, add onion and garlic and saute until becomes transparent. Add mushrooms and tofu and season with salt and pepper to taste. Saute for few minutes until mushrooms reduce in size. Add remaining ingredients (except tomato) and simmer for about 5 minutes. Add diced tomato and combined. Serve over spaghetti when hot. 


piątek, 14 marca 2014

Mleczko kokosowe / Coconut Milk


Mleczko kokosowe to popularny składnik stosowany w kuchni Azji Południowo-Wschodniej. Otrzymuje się je z dwóch składników: wody i wiórków kokosowych. W kuchni tajskiej mleko kokosowe jest wykorzystywane do dań typu curry, zup (zupa tom kha itd.) oraz sosów. Możemy spokojnie zastąpić nim mleko krowie lub śmietankę do kawy, przygotować kurczaka lub inne dodatki w cieście kokosowym. Jego przygotowanie jest bardzo proste a poza walorami smakowymi mleczko zdobyło również uznanie w kosmetyce. Korzystnie wpływa na wygląd skóry, włosów i paznokci. Ostatnio wykorzystane przeze mnie przy produkcji domowego szamponu do włosów

Mleczko kokosowe / Coconut Milk

1 szklanka wiórków / 1 cup grated coconut
2 szklanki gorącej wody / 2 cups hot water

Wiórki zalewamy wodą, przykrywamy i odstawiamy na około 2 godziny. Po tym czasie całość miksujemy i przekładamy na gazę umieszczoną nad miską. Odcedzamy i wyciskamy wiórki. Czynność powtarzamy w celu całkowitego oczyszczenia mleczka. 

Pour water over grated coconut, lined with a cloth and leave for about 2 hours. Mix after this time and transfer the coconut pulp to cheesecloth. Drain and squeeze. Repeat until milk is clean.

czwartek, 27 lutego 2014

Sałatka z krewetkami i awokado / Prawn & Avocado Salad

Ciekawa jestem czy wśród czytelników bloga są osoby będące na diecie? Pamiętam czasy liceum i wielkie bóle moich koleżanek stosujących tygodniowe diety kapuściane. Butelka wody mineralnej na ławce była wówczas nie tylko środkiem gaszącym pragnienie po wyczerpujących zajęciach z wychowania fizycznego, ale również modnym dodatkiem. Na studiach w okolicznych barach mlecznych prym wiodły nie obiady domowe a wszelkie sałatki, których zadaniem było jak mniemam odjęcie kilku centymetrów z bioder... to nic, że w większości były to sałatki z majonezem, po prostu modnie było je jeść. Dziś zauważam większą świadomość żywieniową Polaków. Ekologiczne sklepy, starannie dobrane produkty, dokładne śledzenie etykiet - to wszystko ma związek z coraz większym zatruciem środowiska. Poza tym czasem fajnie zjeść coś lekkiego, szczególnie latem. Proponowana przeze mnie sałatka nie powinna być substytutem obiadu, ale świetnie wypełni rolę drugiego śniadania. 

Sałatka z krewetkami i awokado / Prawn & Avocado Salad

paczka krewetek królewskich / pack of king prawns
sok z cytryny / lemon juice
awokado / avocado
pomidorki koktajlowe / cherry tomatoes
odrobina startego imbiru / a bit of grated ginger
pieprz cayenne / cayenne pepper

Krewetki opłukać i wrzucić do osolonej, gotującej wody. Gotować przez 3-4 minuty a następnie odcedzić. Awokado obrać i skropić sokiem z cytryny. Pokroić w kostkę. Pomidorki umyć i pokroić na ćwiartki. Układać w naczyniu warstwowo. Dodać odrobinę startego imbiru i pieprz cayenne do smaku.

Rinse prawns and add to boiling salted water. Cook for 3-4 minutes and drain. Peel avocado and drizzle with lemon juice. Cut into cubes. Wash tomatoes and cut into quarters. Arrange in a dish. Add a bit of grated ginger and cayenne pepper to taste.

niedziela, 23 lutego 2014

Jamaica Drink

Odrobina lata zimą przyda się każdemu z nas. Ten drink jest mocno owocowy. Przeniesie Was pod palmy na błękitną lagunę, przypomni o wakacjach i o ciepłym wietrze. Do tego ten kolor! Warstwy: czerwona (grenadyna), zielona (blue curacao) i żółta, czyli spora ilość soku pomarańczowego. Skusicie się by choć przez chwilę poczuć smak lata?

Jamaica Drink

15 ml grenadyny / 15 ml grenadine
150 ml soku pomarańczowego / 150 ml orange juice
10 ml wódki / 10 ml vodka
20 ml likieru migdałowego / 20 ml almond liqueur
20 ml blue curacao / 20 ml blue curacao

Na dno szklanki wlać grenadynę, następnie sok pomarańczowy. W shakerze wymieszać wódkę, likier i blue curacao. Powolutku, przy użyciu łyżeczki wlać mieszankę do szklanki. Udekorować. 

Pour the grenadine at the bottom of the glass , then add orange juice. In a cocktail shaker mix vodka, liqueur and blue curacao. Pour the mixture into a glass slowly  by using a spoon. Garnish.

poniedziałek, 17 lutego 2014

Domowe piwo imbirowe / Homemade Ginger Beer

To moje pierwsze kroki z fermentacją i muszę Wam powiedzieć,  że jestem podekscytowana efektem końcowym. Metod wytwarzania angielskiego piwa imbirowego jest wiele. Dziś pokażę Wam jak przygotować ten napój (w zasadzie ma on niewiele wspólnego z piwem) przy użyciu drożdży piwowarskich. Dzięki tej metodzie będziecie mogli się cieszyć pysznym napojem już po około 3-4 dniach. Innym sposobem uzyskania piwa imbirowego jest wcześniejsze wyhodowanie ginger beer plant co zajmuje około 2 tygodni ale jest punktem wyjściowym uzyskania piwa z wykorzystaniem staroangielskiej receptury. Sama jestem ciekawa różnicy i na pewno poświęcę temu osobny post, przygotowując kolejny ginger beer. Zapewne zastanawiacie się jak jest z zawartością alkoholu w piwie imbirowym. Prawdę mówiąc jest znikoma i waha się w granicach 0.1 – 0.4% czyli tak jak w kefirze lub soku jabłkowym. Szczególną uwagę zwróćcie na drożdże, gdyż to od nich zależy jak bardzo piwo będzie nagazowane. Drożdże piwowarskie powinniście dostać w każdym większym markecie budowlanym/ogrodowym. Ostatecznie możecie wykorzystać również drożdże winiarskie (szampańskie) pod warunkiem, że zaznaczono na nich, iż są przeznaczone do wytwarzania win musujących. Jak widzicie składniki wcale nie przerażają, pracy również nie jest przy tym dużo a radość z wyprodukowania domowego piwa jest bezcenna. 

Domowe piwo imbirowe  / Homemade Ginger Beer 

kawałek imbiru (około 9 cm) / piece of ginger (about 9 cm)
sok z połowy dużej cytryny / juice of half a large lemon
12 łyżek cukru trzcinowego / 12 tbsp cane sugar
1/4 łyżeczki drożdży piwowarskich (lub winiarskich musujących) / 1/4 tsp of brewer's yeast (or sparkling wine)
kubek wrzącej wody / cup of boiling water
1 litr przegotowanej letniej wody / 1 liter of boiled lukewarm water

Imbir razem ze skórką zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Dodać do niego cukier i zalać wrzątkiem. Odstawić na kilka minut. Następnie dodać sok z cytryny i drożdże. Dokładnie wymieszać aby drożdże się rozpuściły. Przelać do plastikowej butelki (razem z imbirem). Dodać letnią wodę. Uwaga: Nie wolno wypełnić całej butelki! Należy zostawić trochę pustego miejsca, w innym wypadku butelka może Wam eksplodować. Butelkę zakręcić, wstrząsnąć i odstawić w ciepłe miejsce na 3-4 dni. Po tym czasie butelka powinna być twarda a pęcherzyki powietrza zauważalne. Radzę otwierać nad zlewem. :-) Teraz możecie odcedzić imbir a piwo przelać do innej butelki. Następnie włożyć do lodówki na kilka godzin aby spowolnić proces fermentacji. I gotowe. Na zdrowie!

Grate ginger with peel on the coarse holes of a box grater. Add sugar and pour over boiling water. Let stand for a few minutes. Add the lemon juice and yeast and then stir it with a spoon or a fork until the yeast is completely dissolved. Pour into a plastic bottle (with ginger). Add lukewarm water. Note: Do not fill the whole bottle! Please leave some empty space, otherwise you bottle can explode. Spin a bottle, shake and let stand in a warm place for 3-4 days. After this time, the bottle should be stable with visible air bubbles. I advise you to open the bottle over the sink. :-) Now you can strain the ginger beer and pour into another bottle. Then put in the fridge for a few hours to slow down the fermentation process. And you're done. Cheers!

0.1 – 0.5%

czwartek, 13 lutego 2014

Pieczone kasztany / Roasted Chestnuts

W Paryżu najlepsze kasztany są na placu Pigalle. - Hasło francuskich antyfaszystów z serialu Stawka większa niż życie zagościło w polskiej kulturze masowej już na dobre i myślę, że dobrze kojarzą je nawet ci, którzy nigdy nie zetknęli się z przygodami Hansa Klossa. Jadalne kasztany to przysmak uwielbiany przez mieszkańców Ameryki Północnej i części państw europejskich. W Polsce zyskują coraz większą popularność. Najczęściej serwowane w postaci zup, pieczywa, deserów czy ciepłych przekąsek mają za sobą bardzo długą historię. Galen, jeden z najznakomitszych rzymskich lekarzy twierdził, że jadalne kasztany to świetne lekarstwo przeciwko truciznom i wściekliźnie. Do XVI wieku w obrębie krajów Basenu Morza Śródziemnego były podstawowym produktem ułatwiającym przeżycie zimy. Rozpowszechnienie ziemniaków i kukurydzy przyczyniło się do stopniowego wyparcia kasztanów z podstawowego jadłospisu. Od tego czasu są jedynie przekąską i deserem. We Francji i Anglii dodawane do potraw wykwintnych (do XVI wieku żywiła się nimi wyłącznie biedota, dopiero później doceniła je arystokracja) w Ameryce wzbudziły takie uznanie, że wyhodowano ich odrębny gatunek, który niestety został unicestwiony w XX wieku przez kolejną zarazę kasztanową. Zaznaczam, że kasztany rosnące w parkach nie nadają się do jedzenia. W parkowych alejach spotkacie najczęściej kasztanowca pospolitego a do spożycia nadaje się wyłącznie Castanea sativa, czyli kasztan jadalny.

Pieczone kasztany / Roasted Chestnuts

Na porcję dla dwóch osób wystarczy ok 400 g kasztanów. Wybierając je pamiętajcie aby nie były miękkie i nie miały żadnych plamek. W innym wypadku mogą być stare albo robaczywe. Kasztany należy naciąć na krzyż. Inaczej mogą nam w trakcie pieczenia eksplodować w piekarniku. :-) Spokojnie, nacięcie pozwoli tego uniknąć. Kasztany układamy na blasze i pieczemy w 200°C przez około 15 minut. Uwaga! Po wyjęciu z piekarnika będą naprawdę gorące. Najlepiej smakują i najłatwiej je obrać gdy są jeszcze ciepłe. To jak... jemy? :-) 

You will need 400 g chestnuts for two. Selecting them remember that they should be hard without any spots. Otherwise, they may be old or wormy. Preheat your oven to 200°C (400°F). Cut an X shape into the flat side of each chestnut. Place the chestnuts on a baking sheet. Roast for 15 minutes until they're tender and the shell comes off easily. Crush their skins and peel the nuts. Note! After removing from the oven chestnuts will be really hot. So...Let's eat! :-) 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...