-->

piątek, 21 czerwca 2013

Ciastka z lawendą

Moja mała Prowansja to kilka lawend w ogrodzie, na których kwitnięcie czekałam z utęsknieniem. Na ten wypiek miałam ochotę już od dawna. Ciasteczka są kruche, dość mocno aromatyzowane lawendą, jednak mają przy tym bardzo subtelny smak. W sam raz na upały, jakimi rozpieszcza nas nadchodzące lato.
Dajcie się dziś uwieść śródziemnomorskiemu klimatowi i zapachowi lawendy...

Lawendowe ciasteczka
(zainspirowane Every Cake You Bake)

140 g miękkiego masła
3/4 szklanki cukru pudru
1,5 łyżeczki suszonej lawendy
1 łyżeczka otartej skórki z cytryny
3 żółtka
1 i 3/4 szklanki mąki
szczypta soli
cukier kryształowy do obtoczenia ciastek 

Wszystkie składniki poza cukrem kryształowym łączymy za pomocą miksera a następnie wyrabiamy ręką. Zagniecione ciasto owijamy w folię i wkładamy do lodówki na około 40 minut. Następnie ciasto rozwałkowujemy na grubość 1 centymetra i wycinamy z niego kształty przy użyciu małych foremek. Obtaczamy w cukrze. Ciasteczka układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy na 15 minut do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Ciasteczka możemy przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku do około tygodnia. 



środa, 19 czerwca 2013

Dżem truskawkowy z kwiatem jaśminu

Nad jeziorem każdy dzień o tej porze ma zapach jaśminu. Jaśmin jest afrodyzjakiem i od wieków magia miłosna przypisuje mu właściwości wspomagające rozkochanie upragnionej osoby. Nasze prababki wierzyły, że zakopanie gałązki jaśminu pod progiem wybranka serca w pierwsze południe po zerwaniu kwiatu, ma zagwarantować jego wierność. Czy to prawda? Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Wiem jednak, że poza "czarowaniem" serc, jaśmin działa odprężająco i relaksująco. A przy tym jak pachnie!

Mając magiczny jaśmin pod ręką i nadmiar truskawek w łubiance, postanowiłam połączyć ich aromaty tworząc lekki, wiosenny dżem, w sam raz na kanapkę.

Dżem truskawkowy z jaśminem

1 kg truskawek
1 kg cukru 
szklanka wody 
szklanka świeżo zerwanych płatków jaśminu

Płatki wykładamy na kartkę a następnie płuczemy i odsączamy. Truskawki odszypułkowujemy i kroimy na połowy, myjemy. Owoce zasypujemy 1/3 cukru i i odstawiamy na noc. Następnego dnia gotujemy wodę i pozostały cukier do czasu aż cukier się całkowicie rozpuści i powstanie dość gęsty syrop (jeśli po wyjęciu na zimny talerzyk syrop się klei i ciągnie, gęstość jest odpowiednia). Wówczas powoli dokładamy truskawki z sokiem, cały czas mieszając. Doprowadzamy całość do wrzenia i zdejmujemy z ognia. Czynność tę powtarzamy kilka razy zdejmując przy okazji powstałą pianę. Gdy konfitura jest już w miarę przejrzysta wkładamy do wrzątku płatki jaśminu i gotujemy kolejne 5 minut. Konfiturę przekładamy do wyparzonych słoików, szczelnie zakręcamy i odwracamy dnem do góry. Tak przygotowane słoiczki przetrzymujemy w temperaturze pokojowej, w zaciemnionym miejscu.



poniedziałek, 17 czerwca 2013

Bliskowschodnia kunafa

Pamiętam mój pierwszy krok na tej ziemi. Słońce chowało się za horyzontem, w powietrzu wisiał ciężki zapach kadzideł a z nieba na głowę lał się żar. Pieśni płynące z minaretów wypełniały przestrzeń jak mantra, którą powtarza się bez końca. Zetknięcie ubóstwa i przepychu, jakich nie spotkałam nigdy wcześniej. Zaraz obok tętniące życiem bazary, które zauroczyły mnie bez reszty.

Chciałabym Wam dziś zaprezentować najbardziej znany, bliskowschodni deser - kunafę. Jest to ciasto na bazie knafeh (kadayif) gotowego, specjalnie przetworzonego ciasta w kształcie nitek, arabskiego przysmaku będącego podstawą większości tamtejszych deserów. Dostaniecie je w każdym sklepie z arabską żywnością. Kunafę w oryginale przyrządza się z wykorzystaniem sera akawi. Ciężko go dostać w Polsce (szczęściarzami Ci, którzy mają w planach wakacje na Bliskim Wschodzie), więc jako substytutu użyłam ricotty wymieszanej ze śmietanką, dzięki czemu ciasto ma delikatny, subtelny smak. Do tego wspaniały syrop z płatków róży. Zapraszam! 

Kunafa
/inspirowane Ziołowym Zakątkiem/
  
opakowanie ciasta knafeh 
250 g stopionego masła
250 g sera ricotta
200 ml śmietanki

Ciasto rwiemy palcami na mniejsze części a następnie zalewamy rozpuszczonym masłem i dokładnie mieszamy. Następnie łączymy ze sobą ricottę i śmietankę. Tortownicę smarujemy olejem i wysypujemy bułką. Połowę ciasta układamy na dnie tortownicy delikatnie ugniatając. Następnie układamy ser i przykrywamy go drugą połową ciasta. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni i pieczemy ciasto przez około pół godziny, aż wierzch ładnie się przyrumieni. Po wyjęciu z piekarnika czekamy aż ciasto troszkę przestygnie a następnie polewamy wierzch przygotowanym wcześniej syropem różanym. Odstawiamy deser na 40 minut, aby różany aromat wypełnił jego wnętrze. 

sobota, 15 czerwca 2013

Syrop z płatków róży

Obok cynamonu, konwalii, jaśminu, drzewa sandałowego i piżma do grona moich ulubionych zapachów niewątpliwie zaliczam różę pachnącą. W domu mam różane mydło, różany płyn do kąpieli, uwielbiam różane lody i pączki z różanym nadzieniem a w pijalniach czekolady wybieram tylko te o różanym smaku. Róża uwodzi mnie swoją subtelną delikatnością i obłędnym zapachem kwiatów, który całkowicie opanowuje zmysły. Dotąd syropy z płatków róży kupowałam w sklepie. Korzystałam z nich tworząc desery lub aromatyzując kakao czy herbatę. Dziś przechodząc obok krzaka dzikiej róży, pomyślałam: może zrobię syrop sama? Teraz wiem, że będę go robić co roku. Z przyjemnością muszę stwierdzić, że ma on najlepszy smak jaki do tej pory udało mi się osiągnąć a pomysł jego wykorzystania znajdziecie w kolejnym poście. Obiecuję, że nie będzie to banalny deser.

Syrop z płatków róży pachnącej 
/inspirowany Ziołowym Zakątkiem/


garść płatków róży pachnącej
pół szklanki wody
sok wyciśnięty z połowy dużej cytryny
szklanka cukru

Płatki wykładamy na 10 minut na papier, by wypędzić wszystkie owady. Następnie odcinamy z każdego płatka białą końcówkę i myjemy pod bieżącą wodą. Szklankę wody, cukier i sok z cytryny wlewamy do naczynia i doprowadzamy do wrzenia. Kiedy cukier całkowicie się rozpuści (pamiętajmy o mieszaniu by go nie przypalić) dodajemy płatki róż. Gotujemy przez chwilkę a następnie zdejmujemy z ognia i odstawiamy do przestudzenia.


piątek, 14 czerwca 2013

Koktajl truskawkowy, czyli jak to jest z tą alergią?

Gdy byłam mała nie przepadałam za truskawkami. Choć były piękne ich kwaśny często smak przyprawiał mnie o dreszcze, gdy tylko Mama próbowała mnie przekonać do zjedzenia choć odrobiny owocu. Muszę przyznać, że do dziś nie jadam truskawek prosto z krzaka. Dla mnie najlepiej smakują z odrobiną cukru, dodane do ciasta, babeczek, czekolady lub śmietany, jako deser. Koktajl z truskawek był zatem moim pierwszym owocowym deserem, który jadłam aż do znudzenia, gdy tylko nastawał truskawkowy sezon. Jak się okazuje sposobów przyrządzania tego koktajlu jest wiele. U mnie truskawki miksuje się razem ze śmietaną i cukrem co daje gęsty, słodki napój, który teraz nazwałabym bardzo gęstym shake'm. W sam raz do jedzenia łyżeczką. U mojego męża zamiast śmietany dodaje się mleko, by koktajl można było pić prosto z kubka. Ja postanowiłam pójść na kompromis i połączyć te dwie receptury. Wyszedł mi słodki koktajl, który podany w wysokich szklankach można pić przez grubą słomkę. Deser idealny dla dzieci. Kolorowy, słodki i pomimo dodatku cukru - zdrowszy od kupowanych w sklepie słodyczy.

Należy jednak pamiętać, że truskawki są silnie alergenne i mogą wywołać na skórze naszego malucha pokrzywkę. Bardzo dobrze pamiętam moją koleżankę z ławki, która w czasie truskawkowego sezonu ciągle chodziła czerwona na buzi, budząc tym samym moje szczere współczucie. Jak to działa? W przeciwieństwie do wielu informacji znajdujących się w Internecie nie jest tak, że tylko pestki posiadają właściwości uczulające. Za reakcje alergiczne (mrowienie, swędzenie, wysypkę a nawet duszności!) odpowiadają białka znajdujące się również w miąższu i liściach truskawek. Broniący się przed alergenem organizm zaczyna wydzielać przeciwciała IgE wiążące się z komórkami układu odpornościowego np. z leukocytami, co w konsekwencji prowadzi do wydzielania histaminy, substancji dobrze znanej alergikom. Histamina pobudza do działania receptory H1, H2, H3 i H4 prowadząc tym samym do powstania obrzęku, świądu, duszności astmatycznych i zaczerwienienia skóry. 

Jednak co zrobić gdy zauważyliśmy już u siebie alergię? Przede wszystkim należy wyeliminować alergen pamiętając, by od tej pory unikać również ciast, dżemów, lodów i deserów z dodatkiem kawałków truskawek. Wizyta u alergologa z pewnością rozwieje nasze wątpliwości a zalecone leki złagodzą objawy alergii. Na pocieszenie alergików zawsze zostają białe truskawki, tak zwane pineberry, które co prawda wyglądem przypominają te tradycyjne, ale smakiem i zapachem są zbliżone do ananasa. 

Drogie Mamy! Uczulenie na truskawki występujące u dzieci zazwyczaj mija po kilku latach. Jeśli zauważycie jednak, że Wasze dziecko unika owocu - nie zmuszajcie go do jedzenia. Często niechęć świadczy o występującej alergii, co w przypadku mojej koleżanki przez wiele lat nie znalazło niestety potwierdzenia. ;-)

środa, 12 czerwca 2013

Płatki peonii w cukrze


Peonie to rzekomo jedne z najpiękniejszych kwiatów na świecie. W Ameryce i w Azji często wykorzystuje się je do dekoracji tortów ślubnych, gdyż poza tym że prezentują się wytwornie i okazale, ich płatki są jadalne. Niestety w naszych warunkach nie kwitną zbyt długo, dlatego bardzo się cieszę, że pomysł wykorzystania peonii zamieszkujących ogród mojej Mamy przyszedł mi do głowy we właściwym czasie. Historia tych kwiatów sięga VII wieku, gdy uprawiano je jako symbol dobrobytu w ogrodach japońskich i chińskich.  Pożądane przez bogaczy, były uprawiane również w Ogrodach Cesarskich. Za najrzadsze okazy trzeba było zapłacić równowartość trzech domów a cenne rośliny przekazywano w ślubnym posagu.

Przygotowanie kwiatów do utarcia z cukrem jest dość pracochłonne, gdyż wymaga odcięcia wszystkich jasnych końcówek (podobnie jak w przypadku róż). Jeśli tego nie zrobimy, zepsujemy smak płatków. 

Ucierane płatki peonii

25 g płatków peonii
70 g cukru
2 łyżeczki soku z cytryny

Płatki oczyszczamy, usuwamy jasne końcówki. Przy użyciu moździerza (ewentualnie może być również blender) ucieramy płatki i cukier do czasu, aż staną się jednolitą masą. Pod koniec ucierania dodajemy sok z cytryny.  

Płatki peonii są dość gorzkawe, ale przepięknie pachną i wyglądają. Póki co mam już pomysł na ich wykorzystanie, o czym zapewne wspomnę niedługo na blogu. Tymczasem do przeczytania!



Królewskie szparagi

 "Celebryci jedzą szparagi" przeczytałam w jednym z kolorowych czasopism. Zaintrygowało mnie to stwierdzenie bo choć o właściwościach tej rośliny wiedzą wszyscy, to moda na jedzenie czegokolwiek jest dla mnie stosunkowo dziwna. Dlaczego więc gwiazdy je tak uwielbiają? Ok, są smaczne. No dobrze, może ja nie jestem wielbicielką szparagów, ale raz na jakiś czas z chęcią zobaczę je na moim stole zwłaszcza, że są bogatym źródłem kwasu foliowego, potasu i białka. Już chińscy zielarze wykorzystywali tę roślinę do leczenia przeróżnych przypadłości od bezpłodności począwszy na reumatyzmie kończąc. Na pewno więc są też zdrowe. Nazywając szparagi "królewskim daniem" (największym znanym wielbicielem szparagów był król Francji Ludwik XIV) przyczepiono im przy okazji łatkę dania wytwornego, pour riches i myślę, że to będzie strzał w dziesiątkę. Jak widzimy tylko z założenia, gdyż pęczek szparagów można kupić już za około 4 złote. Maj i czerwiec to szparagowy sezon a najwięcej polskich szparagów uprawia się w Wielkopolsce skąd są eksportowane do Niemiec. 

Ja postanowiłam wykorzystać dziś nieco ostrzejsze w smaku szparagi zielone. Tak przyrządzone będą idealną przystawką m.in. do obiadowych dań z udziałem drobiu.

Szparagi zielone w sosie jogurtowym z orzechami nerkowca

pęczek zielonych szparagów
1/4 szklanki śmietany 12 %
250 g jogurtu naturalnego
70 g orzechów nerkowca
2 ząbki czosnku
oliwa

Szparagi myjemy, obłamujemy końce i obieramy do 1/3 wysokości a następnie gotujemy w pozycji pionowej (najlepiej związać je sznureczkiem) trzymając w wodzie w taki sposób, aby główki wystawały ponad jej poziom (są tak delikatne, że ugotują się na parze). Wodę w której będziemy je gotować powinno się wcześniej posolić, dodać szczyptę cukru i odrobinę masła. Gotujemy przez około 10 minut. W międzyczasie rumienimy orzechy nerkowca na suchej patelni uważając, aby się nie przypaliły. Dwa ugotowane szparagi miksujemy na masę i dodajemy do jogurtu i śmietany. Mieszamy. Na patelnię wylewamy dwie łyżki oliwy z oliwek, podsmażamy drobno pokrojony czosnek, przekładamy na patelnię ugotowane szparagi i zalewamy sosem. Czekamy aż wszystko się zagrzeje pilnując, by nie doprowadzić do wrzenia. Przed podaniem posypujemy orzechami.

Smacznego!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...