-->
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnie świata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnie świata. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 stycznia 2014

Spaghetti bolognese


O tym daniu nie trzeba zbyt wiele mówić. Moje ulubione spaghetti bolognese. Podobne jadłam we Włoszech i w jednym z najpiękniejszych moim zdaniem nadmorskich hoteli mieszczącym się w Jastrzębiej Górze, gdzie gotował Włoch. Zapraszam serdecznie! 

Spaghetti bolognese

makaron spaghetti / spaghetti
500 g mięsa mielonego / 500 g of minced meat
2 cebule / 2 onions
4 ząbki czosnku / 4 cloves of garlic
500 g pomidorów obranych ze skórki / 500 g peeled tomatoes
100 g oliwy z oliwek / 100 g olive oil
ser do posypania / cheese for sprinkling
sól do smaku / salt to taste
tymianek, oregano, bazylia (po pół czubatej łyżki) / thyme, oragano, basil (0,5 tbsp of each)

Rozgrzewamy oliwę. Cebulę i czosnek drobno kroimy. Czekamy aż się podsmażą. Następnie dodajemy mięso i również podsmażamy przez około 10 minut. Pomidory myjemy, obieramy ze skórki i kroimy na kawałki. Dodajemy do mięsa i cebuli, w dalszym ciągu trzymając całość na ogniu. Doprawiamy solą, bazylią, tymiankiem i oregano. Gotujemy makaron. Gotowe danie posypujemy serem. 

Heat the olive oil. Cut and fry onions and garlic. Then add the meat and fry for about 10 minutes. Wash, peel and cut tomatoes into pieces. Add to meat. Season with salt, basil, thyme and oregano. Boil the pasta. Prepared dish sprinkle with cheese.

piątek, 27 grudnia 2013

Tort Sachera / Sachertorte

Kolorowa wersja najsłynniejszego tortu na świecie. Historia tortu Sachera sięga 1832 roku, gdy pod nieobecność nadwornego szefa kuchni, młodszy kucharz księcia Metternicha, Franz Sacher został poproszony o stworzenie nowego deseru, którym książę zdobyłby serca swych gości. Opatentowaną przez siebie recepturę powierzył jedynie synowi, który w 1876 roku wybudował w centrum Wiednia hotel, serwując sygnowany jego nazwiskiem deser. Hotel istnieje do dziś przy Philharmonikerstraße. Mocno czekoladowe ciasto przekładane konfiturą morelową, podbije Wasze podniebienia.

Tort Sachera / Sachertorte

Ciasto / Dough:
150 g gorzkiej czekolady / 150 g dark chocolate
150 g masła / 150 g butter
2/3 szklanki cukru / 2/3 glass of sugar
miąższ z 1 laski wanilii / pulp of 1 vanilla pod
5 jajek (białka oddzielone od żółtek) / 5 eggs (yolks separated from the whites)
0,5 szklanki mąki / 0,5 glass of flour
100 g migdałów zmielonych, bez skórki / 100 g ground almonds without skins
1 łyżeczka proszku do pieczenia / 1 tsp baking powder
szczypta soli / pinch of salt
300 g dżemu morelowego / 300 g apricot jam

Polewa / Glaze:
200 g gorzkiej czekolady / 200 g dark chocolate
250 ml śmietany 36% / 250 ml of 36% cream
1 łyżeczka masła / 1 tsp butter

Składniki wyjąć z lodówki na 1 godzinę przed przygotowywaniem ciasta.
Zaczynamy od ciasta. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Masło ucieramy z cukrem. Dodajemy pozostałe składniki. Miksujemy. Ubijamy białka. Dodajemy, delikatnie mieszając łyżką. Ciasto przelewamy do tortownicy. Pieczemy około godziny w 180°C. Następnie ciasto studzimy i kroimy na połowę. Przekładamy dżemem morelowym. 

Przygotować polewę. 
Śmietankę podgrzewamy, rozpuszczamy w niej czekoladę i masło. Całością polewamy ciasto i dekorujemy. 

Remove ingredients for your recipe from the refrigerator 1 hour before preparing the dough. 
We start with the dough. Melt chocolate in a water bath. Rub the butter with the sugar. Add other ingredients. Blend. Whip protein. Add whites, stirring gently with a spoon. Pour batter into round cake pan. Bake for about an hour at 180°C (350°F). Then cool down the cake and cut in half. Put apricot jam between cake layers. 

We prepare topping.
Heat the cream, melt chocolate and butter. Pour the whole over cake and decorate.

środa, 27 listopada 2013

Risotto z kurczakiem i papryką / Pepper Chicken Risotto

Risotto to jedno z tych dań, które zdecydowanie lepiej smakują niż wyglądają. To z kurczakiem, papryką i śmietaną jest bardzo kolorowe, sycące i... ostre. Jeśli lubicie dania jednogarnkowe z pewnością Was oczaruje już na etapie przygotowywania, bo zapach unoszący się w mieszkaniu sprawił, że nie mogłam się doczekać efektu końcowego. I ten aromat czerwonej cebuli... 

Risotto z kurczakiem i papryką / Pepper Chicken Risotto
(zainspirowane przepisem z Kuchnia.tv)

2 porcje / 2 servings

300 g piersi kurczaka / 300 g chicken breast
150 g ryżu do risotto / 150 g risotto rice
1 mała cebula czerwona / 1 small red onion
2 średnie papryki (kolor dowolny) / 2 medium-sized bell peppers, any color you prefer
pół puszki groszku / a half a can of green peas
3 łyżki śmietany 36% / 3 tbsp 36% cream
2 łyżeczki ostrej papryki / 2 tsp hot pepper
sól / salt
2 łyżki masła / 2 tbsp butter
350 g bulionu / 350 g of broth

Papryki i cebulę pokroić drobno i podsmażyć na maśle. Pokroić kurczaka, przyprawić papryką, solą i dodać do warzyw. Następnie wrzucić ryż i podlać lekko bulionem. Poczekać aż ryż wchłonie bulion i ponownie dolać. Czynność tę powtarzać tak długo, jak długo ryż będzie wchłaniał bulion. Mieszając, czekać aż ryż napęcznieje, zmięknie i zrobi się kremowo-biały. Następnie dodać śmietanę i groszek. Lekko podgrzać.  I gotowe! 

Finely chop the onion and peppers. Melt the butter in a large pan and fry the vegetables. Cut chicken breast into reasonable sizes, season with hot pepper and salt and add to the vegetables. Add rice and cook for a minute. Now it's time to start adding the broth. Add 3/4 cup of broth to the rice at a time, stirring occasionally, until the rice absorbs the broth. Continue adding more broth and stirring for about 15 to 20 minutes. Wait until the rice begins to swell, soften and creamy-white. Then add the cream and peas. Heat gently. And you're done!

środa, 20 listopada 2013

Wstęp do kuchni karaibskiej

Moja kuchnia wypełniła się wczoraj zapachem prawdziwego, ciemnego, oryginalnego, karaibskiego kakao, które rodzice podarowali mi jako jeden z wielu, egzotycznych upominków kulinarnych, przywiezionych z ich dalekiej podróży na Dominikanę. Muszę przyznać, że na skosztowanie każdego z nich czekam z  utęsknieniem a myśl o ilości ciemnych ciast, jakie mogą powstać z blisko 2 kilogramów kakao, mocno precyzuje moje najbliższe plany kuchennych zmagań. 

Co ciekawe, tradycyjna kuchnia karaibska jest niemalże całkowicie pozbawiona deserów, jakie znamy w Europie czy też w USA. Próżno szukać w niej tortów, ciast, tart i tartaletek. Powyższe znajdziecie jedynie w hotelowych jadalniach. Dominikańskie i kubańskie łakocie to przede wszystkim owoce z syropem, placek z ryżu i bizcocho, które podobnie jak jego chilijska i boliwijska rodzina jest masą, zbliżoną do naszego tradycyjnego budyniu. Choć nie jest to może szczyt luksusu, jeśli lubicie kakao jako składnik wyrobów kulinarnych i kosmetycznych, poczujecie się na Karaibach jak w raju. 

Sama kuchnia, podobnie jak desery nie wzbudzi raczej zachwytu w polskich podniebieniach. Raz jeszcze zaznaczam, że mam na myśli kuchnię lokalną sensu stricto a nie kuchnię międzynarodową serwowaną w hotelach, gdzie pomimo lekkich wpływów tradycji, każdy zapewne znajdzie coś dla siebie.

Dania główne ubogich Dominikańczyków muszą być przede wszystkim na ich warunki... tanie. Prym wiodą tu: kurczak, ryż, fasola, banany i kokos, którego na tej wyspie jest pod dostatkiem. Standardowy obiad trwa około 2 godzin, będąc zarazem formą sjesty. Co ważne, ryby i owoce morza, choć wydawałoby się, że nie są tu na wagę złota, należą do dań przeznaczonych dla bogatych (sic!). Typowa karaibska przekąska to banan platano - jest zwykle grubszy, dłuższy i mniej słodki od banana owocowego a także zawiera więcej od niego skrobi. Do drobiu, głównie smażonego (chicarrones de pollo) w formie dodatku serwuje się ryż z fasolą. Na karaibskich talerzach można również znaleźć sancocho, czyli jednogarnkowe danie składające się z trzech gatunków mięsa, korzennej zalewy i gotowanych warzyw a także w bogatszej wersji - pescado de coco, czyli rybę z kokosem.

Karaibska kuchnia to przede wszystkim kuchnia kreolska, która łączy wpływy kuchni indiańskiej, południowoamerykańskiej, hiszpańskiej i afrykańskiej. Na świecie zasłynęła głównie ze względu na alkohole. Karaibski rum niczym z przygód ekscentrycznego pirata Jacka Sparrowa, na bazie którego powstają drinki Cuba Libre i Pina Colada. A dla najmłodszych - mleko kokosowe, wprost z kokosa. 
Ach, Karaiby...


środa, 13 listopada 2013

Kawowe cupcakes / Coffee Cupcakes

Cupcakes to chyba najbardziej uroczy deser w historii tego świata. Ich wygląd i smak można modyfikować do woli w zależności od gustu i wyobraźni cukiernika. Ubóstwiane w USA, w Polsce zyskują coraz szersze rzesze fanów. Wielkim plusem babeczek poza tym, że świetnie wyglądają i smakują jest to, że bardzo szybko się je robi. Wystarczyło mi zaledwie 40 minut aby na stole stały już piękne, małe słodkości. Szczerze polecam ten przepis, gdyż bardzo często z niego korzystam i jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. 

Kawowe cupcakes / Coffee Cupcakes
(z tego przepisu wychodzi ok. 13-14 sztuk uroczych babeczek / 13-14 cupcakes recipe)

1,5 szklanki mąki / 1,5 glasses of flour 
1 szklanka cukru / 1 glass of sugar 
1 łyżeczka proszku do pieczenia / 1 tsp of baking powder
1 łyżeczka sody / 1 tsp of soda
3 łyżki ciemnego kakao / 3 tbsp of dark cocoa
100 g czekolady mlecznej / 100 g milk chocolate
1 szklanka mleka / 1 glass of milk
2 jajka / 2 eggs
2 łyżki zaparzonej, mocnej kawy / 2 tbsp of strong brewed coffee
1/3 szklanki oleju / 1/3 glass of oil
do dekoracji: krem budyniowy / bita śmietana / ziarna kawy / to decorate: cream pudding / whipped cream / coffee beans

Suche składniki wymieszać po wsypaniu do miski. Czekoladę pokruszyć, dodać 1/4 szklanki mleka i rozpuścić. Dodać olej, resztę mleka, kawę i jajka. Suche składniki zmiksować z mokrymi. Powstałą masę przelać do form na muffiny pamiętając, aby nie nalewać więcej niż do 3/4 wysokości formy. Piec około 25 minut w temperaturze 190°C. 

Mix the dry ingredients. Crumble chocolate, add 1/4 cup of milk and dissolve. Add oil, remaining milk, coffee and eggs. Mix the dry ingredients with the wet. Pour resulting mass into molds for muffins. Remember not to fill more than 3/4 height of the mold. Bake for 25 minutes at 190°C (370°F).

Wersja do druku: TUTAJ Printable version: HERE

środa, 30 października 2013

Jej Wysokość Pavlova / Her Majesty Pavlova

Historia tego tortu sięga prawdopodobnie roku 1926, kiedy to rosyjska, znana primabalerina Anna Pawłowa przebywając w Australii, poprosiła o deser lekki jak piórko i zwiewny jak jej tiulowa spódnica, wystawiając na próbę szefa kuchni hotelu Esplanade. Wówczas po raz pierwszy zasmakowała śnieżnobiałego tortu powstałego na bazie bezy. Odtąd już na zawsze ten rodzaj ciasta określano nazwą Pavlova od nazwiska osoby, dla której został stworzony. I to nie bez przyczyny. Pavlova to prawdziwa primabalerina wśród tortów i ciast. Powalająca delikatnym wyglądem, rozpływająca się w ustach i pobudzająca zmysły. Prawdziwa królowa cukiernictwa w łabędziej skórze. Zawsze ukoronowana owocami i bitą śmietaną. Przed Państwem - Jej Wysokość Pavlova...

Torcik biała Pavlova / Pavlova recipe

6 białek / 6 egg whites
300 g cukru / 300 g sugar
1,5 łyżki mąki ziemniaczanej / 1,5 tbsp of potato flour
1,5 łyżeczki octu / 1,5 tsp of vinegar
owoce do dekoracji / fruit for garnish
500 ml śmietany 30% / 500 ml 30% cream

Białka ubić z cukrem na sztywną pianę. Dodać mąkę ziemniaczaną, ocet i miksować jeszcze przez chwilę. Piekarnik nagrzać do 180°C. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia i wylać białka tworząc wysoki torcik o średnicy około 20 cm. Po 5 minutach zmniejszyć temperaturę do 150°C i piec przez ok 75 minut. Beza się troszkę rozleje i efektownie popęka opadając. Po upieczeniu bezę pozostawić w piekarniku aż do całkowitego ostudzenia. Ubić śmietaną i wyłożyć nią wierzch ciasta. Następnie ułożyć owoce. Ja użyłam winogron i żurawiny. Tak przygotowana Pavlova, powinna być od razu podana. 

Beat the whites with sugar. Add the potato flour, vinegar and mix for another minute. Preheat oven 180°C (350°F). Pour egg whites onto a parchment paper. Shape the cake with a diameter of 20 cm. After 5 minutes, reduce the temperature to 150°C (300°F) and bake for about 75 minutes. Dough should effectively crack. After baking, leave meringue in oven until completely cool. Whip the cream and put it on the tip of dough. Then place the fruit. I used grapes and cranberries. Such prepared Pavlova, should be immediately served. 

Wersja do druku: TUTAJ Printable version: HERE 


czwartek, 10 października 2013

Mocno czekoladowy placek z dynią / Chocolate pumpkin cake

Nad walorami tego placka mogłabym się rozwodzić przez kolejnych kilka postów. Jest pyszny, mocno czekoladowy, wilgotny, aromatyczny, słodki, puszysty i rozpływa się w ustach - innymi słowy, wypiek idealny. Do jego wykonania potrzebnych jest kilka podstawowych składników, które zapewne każdy z Was posiada w swojej kuchni, jak również dostępne w innym poście na blogu: puree z dyni. Zapraszam! 

Mocno czekoladowy placek z dynią / Chocolate pumpkin cake

1 i 3/4 szklanki mąki / 1 and 3/4 glass of flour
3/4 szklanki cukru / 3/4 glass of sugar
1/2 szklanki oleju / 1/2 glass of oil
2 jajka / 2 eggs
3/4 szklanki puree z dyni / 3/4 glass of pumpkin puree
szczypta soli / pinch of salt
1 łyżeczka sody / 1 tsp of soda
1 łyżeczka cynamonu / 1 tsp of cinnamon
100 g pokrojonej czekolady / 100 g shredded chocolate

Polewa: / Glaze:
100 g rozpuszczonej czekolady / 100 g dissolved chocolate
kolorowa posypka / colored sprinkles

Mąkę wymieszać z przyprawami, sodą i solą. W osobnej misce utrzeć mikserem jajka, cukier i olej. Powinien powstać jednolity krem. Następnie dodać do niego puree z dyni, poszatkowaną czekoladę i mąkę. Wymieszać wszystkie składniki. Podłużną keksówkę posmarować olejem i wysypać bułką tartą. Przelać do niej ciasto. Piekarnik nagrzać do 180°C i piec ciasto przez około 55 minut. Po ostygnięciu ciasta posmarować jego wierzch rozpuszczoną w rondelku czekoladą i posypać posypką.  

Mix flour with spices, soda and salt. In a separate bowl, mash eggs, sugar and oil until light and uniform with an electric mixer. Then add the pumpkin puree, shredded chocolate and flour. Mix all ingredients. Lightly coat oblong mold with oil and crumbs. Pour the mixture into the mold. Preheat the oven to 180°C (356°F) and bake for about 55 minutes. After cake has cooled, spread the top with dissolved chocolate and sprinkle with colored sprinkles.

Wersja do druku: TUTAJ Printable version: HERE

wtorek, 20 sierpnia 2013

Spaghetti alle noci

Do przygotowania tego spaghetti zainspirował mnie Łukasz Łuczaj. Recenzja jego książki już niebawem ukaże się na blogu, jako mała odskocznia od ciągłego gotowania. Spaghetti alle noci, czyli pasta z orzechami (w oryginale włoskimi! U mnie są to orzechy laskowe.) to mój drugi raz z orzechami w makaronie. Lepszy. Za pierwszym razem orzechy występowały razem z pesto, co według mnie nie było zbyt udanym połączeniem. Teraz są jedynie aromatycznym dodatkiem do domowego, pomidorowego sosu spaghetti. To danie to połączenie obiadu i deseru w jednym. Oprócz tego, że smaczne, jest okropnie sycące. Na pewno powtórzę. 

Spaghetti alle noci
(2 porcje / 2 servings)

5 łyżek oliwy / 5 tbsp olive oil
500 g wieprzowego mięsa mielonego / 500 g minced pork
500 g świeżych pomidorów / 500 g fresh tomatoes
3 ząbki czosnku / 3 cloves of garlic
bazylia, oregano, tymianek (po 0,5 łyżeczki) / basil, oregano, thyme (half a teaspoon)
sól, pieprz do smaku / salt and pepper to taste
garść orzechów włoskich lub laskowych / handful of walnuts or hazelnuts
250 g makaronu spaghetti / 250 g spaghetti pasta

Orzechy poszatkować. Na patelni rozgrzać oliwę a następnie dodać mięso i pokrojony czosnek. Pomidory omyć, obrać ze skórki i pokroić na małe kawałki. Gdy mięso będzie gotowe wrzucić pomidory na patelnię. Przyprawić. Gotować do czasu, aż pomidory zmniejszą swoja objętość. W międzyczasie ugotować makaron. Wyłożyć go na głęboki talerz, polać sosem i posypać orzechami. 

Smacznego! 

Chop nuts. Heat the oil in a frying pan and add pork with chopped garlic. Wash tomatoes, peel and cut into small pieces. Arrange tomatoes in the pan when meat is ready. Season. Cook until the tomatoes reduce its volume. Cook pasta in the meantime. Put the pasta on a plate, pour sauce and sprinkle with hazelnuts. 

Enjoy your meal!



piątek, 16 sierpnia 2013

Jugo de Sandia, napój arbuzowy z Kolumbii

Jugo de Sandia, czyli sok z arbuza to kolumbijski, orzeźwiający napój z dużą ilością lodu. Smaczny, słodki, dobrze wyglądający. Uwielbiam arbuza w każdej postaci, więc Jugo de Sandia jest u mnie stałym bywalcem. Podany w kolorowych szklankach będzie świetnym "drinkiem" dla dzieci i uwielbianym przez gości napojem, w czasie letnich przyjęć w ogrodzie.

Jugo de Sandia / Watermelon juice

1 kg miąższu arbuza / 1 kg of watermelon pulp
70 ml zimnej wody / 70 ml of cold water
25 g cukru / 25 g sugar
120 g kostek lodu /  120 g ice cubes

Arbuza zmiksować wraz z pestkami. Dodać wodę, cukier i ponownie zmiksować. Rozlać do szklanek. Schłodzić w lodówce. Przed podaniem dodać lód. 

Blend watermelon with seeds. Add cold water, sugar and re-mix. Pour into glasses. Chill in the refrigerator. Add ice cubes, before serving. 


sobota, 10 sierpnia 2013

Kurczak w sosie teriyaki

Jeśli przez żołądek można rzeczywiście trafić do serca, mój mąż powinien dostać za to danie piątkę z plusem. Było to pierwsze jedzenie jakie mi przyrządził, na samym początku naszej znajomości. Od tamtej pory co jakiś czas wykorzystujemy ten przepis. Niestety mimo kilku prób nigdy nie udało mi się uzyskać smaku, który uzyskuje on. Zupełnie bez wysiłku, bo najważniejsze czyli sos - kupujemy gotowy. Pogodzona z porażką za każdym razem zostawiam kuchnię do jego dyspozycji zerkając podejrzliwie, jaką wiedzę tajemną posiadł, że w tak prostym i szybkim daniu, mojemu kurczakowi aż tak wiele brakuje. ;)

Bardzo ważny jest dobry sos. My upodobaliśmy sobie Blue Dragon. Jest dostępny w słoiczkach i saszetkach, w zależności od potrzeb. Gęsty, z dodatkiem warzyw, może być spożywany przez wegetarian. Jest tak dobrze doprawiony, że do dania nie dodajemy ani grama soli. Ja się zakochałam a Wy, spróbujecie? ;)

Kurczak w sosie teriyaki / Chicken in teriyaki sauce

podwójna pierś kurczaka / double chicken breast
1 duża cebula / 1 large onion
240 g sosu teriyaki (użyłam Blue Dragon) / 240 g teriyaki sauce (I used Blue Dragon)
torebka ryżu jaśminowego /  jasmine rice bag
olej do smażenia / oil for frying

Pierś kroimy na małe kawałki i drobno szatkujemy cebulę. Olej rozgrzewamy na patelni. W międzyczasie gotujemy ryż. Na patelni smażymy cebulę do czasu aż się zarumieni. Następnie dodajemy kurczaka. Gdy kurczak będzie gotowy wlewamy na patelnie sos, lekko podgrzewamy i zdejmujemy całość z ognia. Kurczaka z sosem układamy na ryżu. 
Smacznego!

Cut chicken breast into small pieces and chop the onion finely. Heat oil in a frying pan. Meanwhile, cook rice as per packing instructions. Fry the onion until it starts to brown. Add the chicken. When chicken is ready pour teriyaki sauce over chicken pieces, warmed slightly and remove from heat. Laying chicken with sauce on rice.
Bon appetit!


poniedziałek, 15 lipca 2013

Różana panna cotta i pierwszy agrest


Pachnąca latem i różami panna cotta. Kolebką tego deseru, powstałego na bazie śmietany jest Toskania. W wolnym tłumaczeniu z włoskiego, panna cotta oznacza po prostu gotowaną śmietankę, do której w rzeczywistości dodaje się słodzik, żelatynę i wszystko czego zapragniemy, by nadać deserowi konkretny aromat i smak. W tej kwestii nie ma żadnych ograniczeń. Poza dodatkiem w postaci owoców i syropów, słyszałam nawet o dodawanych do deseru naparach z kwiatów lipy, czego - gdyby nie moje dość silne uczulenie - z pewnością bym sobie nie odmówiła.

Tymczasem pomyślałam o ostatnim słoiczku przygotowanego kiedyś przeze mnie syropu różanego, który sprawił, że moja panna cotta uzyskała delikatny, słodki smak. W rzeczywistości kolor deseru nie był tak intensywny, ale dla podkreślenia jego charakteru, zdecydowałam się na dodanie minimalnej ilości barwnika spożywczego. Ważne, aby był dobry jakościowo. Ja użyłam barwnika w proszku, włoskiej marki Fiorio.

Różana panna cotta

150 ml śmietanki 30%
150 ml jogurtu naturalnego
2 łyżki ciekłego miodu (ja użyłam spadziowego)
1 łyżka żelatyny
75 ml mleka 
odrobina barwnika spożywczego 
posypka do dekoracji 

Śmietankę podgrzewamy w garnuszku, nie doprowadzając do wrzenia a następnie dodajemy do niej syrop różany. Zdejmujemy z ognia na kilka minut. W tym czasie zalewamy żelatynę dwiema łyżkami zimnej wody i dodajemy do śmietanki, energicznie mieszając. Należy pamiętać, aby śmietanka była jeszcze dość ciepła lecz nie gotująca. Mieszamy całość aż do całkowitego rozpuszczenia żelatyny. W następnej kolejności dodajemy jogurt, miód i ewentualnie barwnik, jeśli chcemy nadać deserowi ładny, głęboki kolor. Ponownie mieszamy i przelewamy do naczynia, w którym panna cotta zostanie podana. Lekko przestudzony deser wkładamy do lodówki na kilka godzin i serwujemy schłodzony.

Wracając ze sklepu, zauważyłam w pobliskim warzywniaku łubiankę agrestu. Pamiętam, że kiedyś okazały krzaczek znajdował się w ogródku moich dziadków. Kupiłam. Zapomniałam jednak, jaki potrafi być kwaśny. Chyba trafiłam na mocno wytrawny okaz. ;-) 
Lubicie?

sobota, 13 lipca 2013

Cannelloni, czyli bogate wnętrze makaronu

Cannelloni, czyli puste w środku rurki o średnicy 3 cm to jeden z najbardziej znanych, włoskich makaronów. Moim zdaniem zdecydowanie przewyższają swoim wyglądem wciąż królującą nad nimi lasagne, choć smakiem niewiele się różnią. Oczywiście istnieje wiele odmian tego dania. Tradycyjne cannelloni robi się z pomidorami, mięsem mielonym i beszamelem. Można jednak spotkać także cannelloni ze szpinakiem z ricottą lub serem feta. Jest to jednak danie dla smakoszy szpinaku a ja do nich nie należę, dlatego mój makaron został przyrządzony z wykorzystaniem domowego sosu bolońskiego.

*
Cannelloni tradycyjne
(4 porcje)

makaron cannelloni
200 g startego, żółtego sera (może też być parmezan)

Sos boloński:

70 g oliwy z oliwek
2 cebule
4 ząbki czosnku 
500 g pomidorów umytych i obranych ze skórki
500 g mięsa mielonego 
sól do smaku
po pół czubatej łyżki tymianku, oregano i bazylii 

Oliwę rozgrzewamy na patelni i podsmażamy cebulę z czosnkiem. Następnie dodajemy mięso i gdy się obsmaży, dodajemy do niego pomidory obrane ze skórki i pokrojone na małe kawałki. Całość trzymamy przez kilka minut na ogniu. W międzyczasie doprawiamy solą, bazylią, tymiankiem i oregano.

Sos beszamelowy:

1 łyżka masła
2 łyżki mąki 
400 ml mleka
sól do smaku
gałka muszkatołowa

Masło rozpuszczamy na patelni i dodajemy do niego mąkę pilnując, aby się nie zarumieniła. Następnie wlewamy na patelnię mleko i cały czas mieszając, czekamy aż zgęstnieje. Całość doprawiamy solą, pieprzem i gałką. 

Przygotowanie:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Makaron cannelloni nadziewamy farszem z sosu bolońskiego a następnie układamy w naczyniu żaroodpornym i zalewamy beszamelem. Całość posypujemy startym, żółtym serem. Wstawiamy do piekarnika na 20 minut. Po tym czasie zostawiamy jedynie górną grzałkę, aby całość ładnie się przypiekła i pieczemy przez kolejne 5 minut.

Smacznego! 

* zdjęcie przedstawiające różne rodzaje włoskich past pochodzi ze strony: http://www.meritum-news.com/PORADY/?p=1894

wtorek, 9 lipca 2013

Brigadeiros - słynny brazylijski deser

Na dzisiejszy deser zapraszam Was do kraju samby i karnawału. Brazylijskie brigadeiros to chyba najbardziej znany, południowoamerykański smakołyk. Jest czymś w rodzaju trufli lub praliny. Bardzo słodki, bardzo estetyczny, idealny do kawy. Po raz pierwszy o deserze usłyszano w 1940 roku, gdy powstał dla uczczenia brazylijskiego polityka Eduardo Gomes'a o przydomku Brigadeiro, stąd nazwa smakołyku. Być może słyszeliście, że te małe, czekoladowe kuleczki magazyn Saveur okrzyknął mianem deseru 2012 roku! Warto na własnym języku sprawdzić dlaczego. W Brazylii podaje się je przede wszystkim na urodzinach lub przyjęciach. U mnie na zdjęciu w towarzystwie oryginalnych, brazylijskich pamiątek.

Brigadeiros

puszka mleka skondensowanego słodzonego
3 łyżki prawdziwego kakao
1 łyżka masła
posypka, orzechy, wiórki kokosowe - co kto lubi

Przygotowanie deseru jest bardzo proste. Cały czas mieszając, wszystkie składniki podgrzewamy w garnku z grubym dnem. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy około 15 minut aż masa wystarczająco zgęstnieje. Następnie wylewamy ją na papier do pieczenia i czekamy aż przestygnie. Ręce smarujemy odrobiną masła i zaczynamy lepić niewielkie kuleczki, które następnie obtaczamy w posypce. Jest z tym trochę pracy, ale naprawdę warto. U mnie wyszło około 20 kuleczek. Deser podajemy po schłodzeniu w lodówce. 

Smacznego! 

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Bliskowschodnia kunafa

Pamiętam mój pierwszy krok na tej ziemi. Słońce chowało się za horyzontem, w powietrzu wisiał ciężki zapach kadzideł a z nieba na głowę lał się żar. Pieśni płynące z minaretów wypełniały przestrzeń jak mantra, którą powtarza się bez końca. Zetknięcie ubóstwa i przepychu, jakich nie spotkałam nigdy wcześniej. Zaraz obok tętniące życiem bazary, które zauroczyły mnie bez reszty.

Chciałabym Wam dziś zaprezentować najbardziej znany, bliskowschodni deser - kunafę. Jest to ciasto na bazie knafeh (kadayif) gotowego, specjalnie przetworzonego ciasta w kształcie nitek, arabskiego przysmaku będącego podstawą większości tamtejszych deserów. Dostaniecie je w każdym sklepie z arabską żywnością. Kunafę w oryginale przyrządza się z wykorzystaniem sera akawi. Ciężko go dostać w Polsce (szczęściarzami Ci, którzy mają w planach wakacje na Bliskim Wschodzie), więc jako substytutu użyłam ricotty wymieszanej ze śmietanką, dzięki czemu ciasto ma delikatny, subtelny smak. Do tego wspaniały syrop z płatków róży. Zapraszam! 

Kunafa
/inspirowane Ziołowym Zakątkiem/
  
opakowanie ciasta knafeh 
250 g stopionego masła
250 g sera ricotta
200 ml śmietanki

Ciasto rwiemy palcami na mniejsze części a następnie zalewamy rozpuszczonym masłem i dokładnie mieszamy. Następnie łączymy ze sobą ricottę i śmietankę. Tortownicę smarujemy olejem i wysypujemy bułką. Połowę ciasta układamy na dnie tortownicy delikatnie ugniatając. Następnie układamy ser i przykrywamy go drugą połową ciasta. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni i pieczemy ciasto przez około pół godziny, aż wierzch ładnie się przyrumieni. Po wyjęciu z piekarnika czekamy aż ciasto troszkę przestygnie a następnie polewamy wierzch przygotowanym wcześniej syropem różanym. Odstawiamy deser na 40 minut, aby różany aromat wypełnił jego wnętrze. 

środa, 12 czerwca 2013

Królewskie szparagi

 "Celebryci jedzą szparagi" przeczytałam w jednym z kolorowych czasopism. Zaintrygowało mnie to stwierdzenie bo choć o właściwościach tej rośliny wiedzą wszyscy, to moda na jedzenie czegokolwiek jest dla mnie stosunkowo dziwna. Dlaczego więc gwiazdy je tak uwielbiają? Ok, są smaczne. No dobrze, może ja nie jestem wielbicielką szparagów, ale raz na jakiś czas z chęcią zobaczę je na moim stole zwłaszcza, że są bogatym źródłem kwasu foliowego, potasu i białka. Już chińscy zielarze wykorzystywali tę roślinę do leczenia przeróżnych przypadłości od bezpłodności począwszy na reumatyzmie kończąc. Na pewno więc są też zdrowe. Nazywając szparagi "królewskim daniem" (największym znanym wielbicielem szparagów był król Francji Ludwik XIV) przyczepiono im przy okazji łatkę dania wytwornego, pour riches i myślę, że to będzie strzał w dziesiątkę. Jak widzimy tylko z założenia, gdyż pęczek szparagów można kupić już za około 4 złote. Maj i czerwiec to szparagowy sezon a najwięcej polskich szparagów uprawia się w Wielkopolsce skąd są eksportowane do Niemiec. 

Ja postanowiłam wykorzystać dziś nieco ostrzejsze w smaku szparagi zielone. Tak przyrządzone będą idealną przystawką m.in. do obiadowych dań z udziałem drobiu.

Szparagi zielone w sosie jogurtowym z orzechami nerkowca

pęczek zielonych szparagów
1/4 szklanki śmietany 12 %
250 g jogurtu naturalnego
70 g orzechów nerkowca
2 ząbki czosnku
oliwa

Szparagi myjemy, obłamujemy końce i obieramy do 1/3 wysokości a następnie gotujemy w pozycji pionowej (najlepiej związać je sznureczkiem) trzymając w wodzie w taki sposób, aby główki wystawały ponad jej poziom (są tak delikatne, że ugotują się na parze). Wodę w której będziemy je gotować powinno się wcześniej posolić, dodać szczyptę cukru i odrobinę masła. Gotujemy przez około 10 minut. W międzyczasie rumienimy orzechy nerkowca na suchej patelni uważając, aby się nie przypaliły. Dwa ugotowane szparagi miksujemy na masę i dodajemy do jogurtu i śmietany. Mieszamy. Na patelnię wylewamy dwie łyżki oliwy z oliwek, podsmażamy drobno pokrojony czosnek, przekładamy na patelnię ugotowane szparagi i zalewamy sosem. Czekamy aż wszystko się zagrzeje pilnując, by nie doprowadzić do wrzenia. Przed podaniem posypujemy orzechami.

Smacznego!


czwartek, 6 czerwca 2013

Lasagne bolognese

Na myśl o lasagne za każdym razem przychodzi mi do głowy zapach pomidorów mocno doprawianych bazylią, tymiankiem i oregano. Przed oczami przemykają krajobrazy Italii jak z książki Frances Mayes Pod słońcem Toskanii, gdzie rozległe pola lawendy, przeplatają się z plantacjami winorośli. Pod stopami czuję miękki piach, nad głową świeci słońce a wiejący znad Adriatyku ciepły wiatr, delikatnie muska twarz. Włosi to szczęściarze! Nie dość że tyle smakołyków mają na wyciągnięcie ręki, tyle historycznych miejsc, które warto i powinno się odwiedzić i kraj, którego geograficzne położenie jest dla mnie rozwiązaniem idealnym. Ciepłe morze i góry w zasięgu wzroku. Czego chcieć więcej? Jednak są przecież jeszcze ludzie. Tak samo pogodni jak aura miejsca, w którym mieszkają. Miałam kiedyś okazję spędzić wakacje we włoskim domu, z włoskimi sąsiadami. Poza kilkoma butelkami domowej grappy, przepisem na nią, ręcznie tkaną serwetą i setką miłych wspomnień, przywiozłam ze sobą dożywotni sentyment do Italii.

Historia lasagne jest jednak niepewna. Na dworze króla Anglii Ryszarda II, którego okres panowania przypadał na lata 1377-1399 zajadano się potrawą bardzo przypominającą włoski przysmak, co mogłoby zburzyć obecną teorię o jej pochodzeniu. Co ciekawe, przepis na to danie nazywane wówczas loseyns został zapisany w pierwszej angielskiej książce kucharskiej.* Z pomocą Włochom w tej kwestii przyszła jednak etymologia i to właśnie dzięki niej lasagne jest obecnie uznawana za włoskie danie. Słowo lasagne zaczerpnięto bowiem z greckiego lasanon, co oznaczało nocnik. Rzymianie najprawdopodobniej przekształcili to słowo na lasanum, czyli gar. Stąd przypuszczenie, że to właśnie oni są pełnoprawnymi twórcami tego dania.

Ja przygotowałam tradycyjną lasagne z domowym sosem bolognese i beszamelowym. Jest to porcja dla około 3-4 osób (w zależności od wielkości porcji).

Lasagne bolognese
(wg przepisu Jana i Jakuba Kuroniów)

- 200 g makaronu lasagne
- 500 g mięsa mielonego
- 2 cebule
- 4 ząbki czosnku
- 500 g dojrzałych pomidorów obranych ze skórki
- 100 g oliwy z oliwek
- 300 g startego, żółtego sera
- sól do smaku
- tymianek, oregano, bazylia (ja dodałam po pół czubatej łyżki każdego z ziół)

Sos beszamelowy:
- 2 łyżki masła
- 2 łyżki mąki
- 500 g mleka
- sól, pieprz i gałka muszkatołowa


Rozgrzewamy oliwę. Cebulę i czosnek drobno kroimy. Czekamy aż się podsmażą. Następnie dodajemy mięso i również podsmażamy przez około 10 minut. Pomidory myjemy, obieramy ze skórki i kroimy na kawałki. Dodajemy do mięsa i cebuli, w dalszym ciągu trzymając całość na ogniu. Doprawiamy solą, bazylią, tymiankiem i oregano. Masło rozpuszczamy w osobnym garnuszku, dodajemy mąkę i pół litra zimnego mleka. Stale podgrzewając, mieszamy energicznie i czekamy aż sos zgęstnieje. Następnie doprawiamy do smaku solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Płaty lasagne układamy w naczyniu wysmarowanym oliwą. Na makaronie układamy część startego sera a następnie kolejno sos bolognese, sos beszamelowy, ponownie żółty ser i warstwę makaronu. Czynności powtarzamy aż do wykorzystania składników. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni i pieczemy lasagne około 50 minut.

 * Historia lasagne na podstawie Artelis.

sobota, 1 czerwca 2013

La pizza Capricciosa


W języku włoskim słowo capricciosa oznacza "kapryśna", "grymaśna". Nie wiem czy to zbieżność charakterów czy też zupełny przypadek, ale idąc do pizzerii zawsze zamawiam właśnie tę pizzę. ;-)  Capricciosa zawiera w sobie wszystko, czego według mnie pizzy potrzeba: delikatny smak pieczarek, wyraźnie wyczuwalny aromat szynki i dużą ilość ciągnącego się sera. Według Włochów "kapryśność" tej pizzy polega na tym, że nigdy nie potrafią przewidzieć, jakie składniki znajdą się na cieście. Zasada jest bowiem taka, że do przygotowania Capricciosy możemy użyć wszystkiego co mamy akurat pod ręką. 

Poniżej przedstawiam przepis na najlepszą, domową pizzę jaką kiedykolwiek jadłam. Z dużą ilością sera, pieczarek i czosnku. Mocno aromatyzowaną bazylią, oregano i tymiankiem. Do tego obowiązkowo sos czosnkowy. Powracam do niej bardzo często, najczęściej na prośbę rodziny. Z podanego przepisu wychodzą dwie, duże pizze. 

La pizza Capricciosa

Ciasto:
- 2 szklanki mąki
- 60 g świeżych drożdży
- 4 łyżki lekko podgrzanego mleka
- 2 łyżki cukru
- 1 łyżeczka mąki (do wyrastających drożdży)
- 1 łyżeczka soli
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 0,5 szklanki wody

Sos:
- 1 mała, drobno posiekana cebula
- 500 g przecieru pomidorowego (ja używam tego w kartoniku firmy Dawtona)
- 1 szklanka wody
- tymianek, bazylia, oregano (po pół łyżeczki każdej z przypraw)
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- pieprz i sól do smaku  

Dodatki:
- 1 duża, drobno posiekana cebula
- ok. 10 pieczarek
- starty na małych oczkach żółty ser
- kilka plasterków szynki
- ser mozzarella
- sól i pieprz do smaku

Sos czosnkowy: 
- śmietana 18%
- majonez
- 4 ząbki czosnku
- 1 łyżeczka cukru
- sól, pieprz, bazylia, oregano, tymianek

Przygotowanie sosu czosnkowego - Do śmietany dodajemy około 3-4 łyżek majonezu. Wyciskamy ząbki czosnku, dodajemy cukier, po dużej łyżce bazylii, oregano i tymianku. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Wstawiamy do lodówki. 

Przygotowanie pizzy:
Podgrzewamy mleko wymieszane z cukrem i łyżką mąki. Kruszymy do niego drożdże, mieszamy aż się rozpuszczą i odstawiamy do wyrośnięcia na 10 minut. W międzyczasie łączymy pozostałą mąkę, sól, oliwę z oliwek i wodę a następnie dodajemy wyrośnięte drożdże. Zaczynamy zagniatać ciasto, aż będzie samo odchodziło od ręki. W razie potrzeby podsypujemy mąką. Zagniecione ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na około pół godziny.

Dużą cebulę drobno siekamy i szklimy na oliwie z oliwek. Następnie dodajemy do niej pokrojone w plasterki pieczarki. Czekamy aż się zarumienią i doprawiamy lekko solą. Na osobnej patelni małą cebulę również szklimy na oliwie z oliwek a następnie wlewamy do niej przecier pomidorowy, wodę i przyprawy (tymianek, oregano, bazylię). Mieszamy i czekamy aż zacznie wrzeć. Doprawiamy solą i pieprzem i zdejmujemy z ognia. 

Wyrośnięte ciasto dzielimy na dwie części. Każdą z nich wałkujemy na mocno omączonej stolnicy na cienki placek i przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia posmarowanym olejem, aby papier nie przywarł do ciasta. Następnie nakładamy składniki. W pierwszej kolejności smarujemy ciasto połową sosu pomidorowego a następnie nakładamy dodatki - cebulę z pieczarkami. Całość posypujemy serem mozzarella i kładziemy na to plasterki szynki. Szynkę obsypujemy porządnie startym, żółtym serem. Tak przygotowaną pizzę wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 250 stopni (najlepiej z włączonym termoobiegiem) i pieczemy przez około 8-9 minut. 

Pizza jest naprawdę pyszna!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...