-->
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koktajle i napoje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koktajle i napoje. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 lipca 2013

Lemoniada gasząca pragnienie

Nie przypominam sobie tak upalnego lata w przeciągu minionej dekady. Gdy kilka dni temu wyszłam na balkon o 21.30, termometr wskazywał 29 stopni! Jeszcze bardziej zadziwiła mnie temperatura polskich wód. W Międzyzdrojach można się wykąpać w 24 stopniach. To więcej niż dzisiejsza temperatura wody na Karaibach! Temperatura wód w mazurskich jeziorach jest równie imponująca, sięga aż 26 stopni! W tej sytuacji zastanawiam się, po co mi śródziemnomorskie wakacje...

Lemoniada gasząca pragnienie / Thirst Quenching Lemonade
 
1,5 l wody gazowanej /  1,5 l sparkling water
3 cytryny / 3 lemons
2 łyżki miodu (lub cukier) / 2 tbsp honey (or sugar)
lód / ice cubes

Wyciśnij sok z cytryn. Kilka plasterków włóż do dzbanka. Zalej to wszystko wodą, dodaj miód i wymieszaj. Podawaj z dużą ilością lodu. Opcjonalnie można dodać kilka listków mięty. 

Squeeze juice from lemons. Place several slices into the jug. Add water, honey and mix. Serve with ice cubes. You can also add a few fresh mint leaves (optional)


czwartek, 11 lipca 2013

Oranżada i upalne lato

Pamiętam prawdziwe, polskie lata, gdy każdy upalny dzień kończył się późnopopołudniową burzą, schładzającą powietrze. Będąc dzieckiem bałam się okrutnie, gdy wyładowaniom towarzyszył silny wiatr wyginający drzewa a ciemność za oknem, raz za razem przeszywała jedna z błyskawic, uderzająca w widziane z okna jezioro. Po burzy nastawał przyjemny chłód ułatwiający zaśnięcie. Nie dalej jak wczoraj, oglądając wygrzewające się na słońcu ważki rozmyślałam, gdzie podziały się te wypełnione zapachem ozonu popołudnia? Fala upałów, która przechodzi teraz przez Polskę nie odpuszcza a wytchnienia nie przynosi nam nawet sporadycznie padający deszcz.

Na jeden z takich parnych wieczorów przygotowałam orzeźwiającą oranżadę, którą schłodziłam dużą ilością lodu. Popijana spokojnie, gdy za oknem nastawał już zmierzch, wyśmienicie wypełniła swoje zadanie!

Oranżada idealna na upalne, letnie dni

400 ml świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
2 litry przegotowanej wody 
170 g cukru
1,5 łyżki soku z cytryny

Pół litra wody przelewamy do głębokiego garnka i trzymamy na małym ogniu. Dodajemy cukier i mieszamy do czasu, aż się całkowicie rozpuści. Następnie dolewamy sok z pomarańczy i pozostałą wodę. Dodajemy sok z cytryny, ponownie mieszamy. Zdejmujemy z ognia, przelewamy do dzbanka i odstawiamy do schłodzenia. Następnie wstawiamy dzbanek do lodówki. Podajemy z lodem i listkami mięty. 


środa, 3 lipca 2013

Kompot z żurawiny

Być może nie jest to najlepszy czas na kompot z suszu. Dość ciężki, mocno aromatyzowany i słodki kojarzy się raczej z grudniową aurą świąt niż wakacjami, gdy za oknem temperatura sięga blisko 30 stopni. Dziś podałam go jednak do obiadu, jako alternatywę dla herbaty i innych mało zdrowych, komercyjnych napoi. Okazało się, że nawet taki napój po schłodzeniu doskonale potrafi ugasić pragnienie. Muszę przyznać, że wypiłam go z przyjemnością. 

Kompot z suszonej żurawiny

500 g suszonej żurawiny 
2 litry wody 
szczypta cynamonu
4 goździki 
pół szklanki cukru trzcinowego 
3 plastry cytryny (opcjonalnie) 

Wodę, żurawinę, cynamon i goździki doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na niewielkim ogniu przez około 15 minut. Następnie odcedzamy żurawinę a do kompotu dodajemy cukier lub inny słodzik. Jego ilość dobieramy względem smaku. U mnie było to nieco mniej niż pół szklanki. Przelewamy do dzbanka i dodajemy cytrynę, która nieco orzeźwi nasz kompot. 


wtorek, 25 czerwca 2013

Grappa - włoski trunek

Dziś znowu wracam do słonecznej Italii z butelką oryginalnej grappy, robionej przez Włoszkę. Pani Włoszka liczy już osiemdziesiąt wiosen. Pomimo trudów życia i tragicznej śmierci dwóch synów jest to bardzo pogodna i życzliwa osoba. Jej pasją jest szydełkowanie oraz oglądanie rozkrzyczanych, włoskich teleturniejów. Ma przemiłego pieska Briciolę (co znaczy okruszek) i mały, blaszany garaż urządzony przytulniej niż niejeden dom, w którym spędza upalne popołudnia delektując się kieliszkami własnoręcznie robionej grappy. Pani Włoszka nie zna angielskiego a jedynie niemiecki i to prawie tak samo niedobrze jak ja, co wcale nie utrudnia nam konwersacji. Są przecież poszczególne słowa w języku "międzynarodowym", gesty i dobre chęci. Chyba mnie polubiła, bo nawet kilka razy zaprosiła nas na herbatkę i ofiarowała własnoręcznie wykonany obrus, co podobno spotyka tylko wybranych. Pani Włoszka to bardzo miła osoba. W przeddzień wyjazdu pokazała mi jak przygotowuje napój z oryginalnej, włoskiej grappy, przy której często spędzaliśmy wieczory. Do alkoholu dodała cukier, 3 pokrojone w plasterki cytryny, tymianek i wszystko zamknęła w butelce, karząc mi odczekać około miesiąca. Nie wytrzymaliśmy. Wygląda i smakuje obłędnie i jest bardzo orzeźwiające! 


piątek, 14 czerwca 2013

Koktajl truskawkowy, czyli jak to jest z tą alergią?

Gdy byłam mała nie przepadałam za truskawkami. Choć były piękne ich kwaśny często smak przyprawiał mnie o dreszcze, gdy tylko Mama próbowała mnie przekonać do zjedzenia choć odrobiny owocu. Muszę przyznać, że do dziś nie jadam truskawek prosto z krzaka. Dla mnie najlepiej smakują z odrobiną cukru, dodane do ciasta, babeczek, czekolady lub śmietany, jako deser. Koktajl z truskawek był zatem moim pierwszym owocowym deserem, który jadłam aż do znudzenia, gdy tylko nastawał truskawkowy sezon. Jak się okazuje sposobów przyrządzania tego koktajlu jest wiele. U mnie truskawki miksuje się razem ze śmietaną i cukrem co daje gęsty, słodki napój, który teraz nazwałabym bardzo gęstym shake'm. W sam raz do jedzenia łyżeczką. U mojego męża zamiast śmietany dodaje się mleko, by koktajl można było pić prosto z kubka. Ja postanowiłam pójść na kompromis i połączyć te dwie receptury. Wyszedł mi słodki koktajl, który podany w wysokich szklankach można pić przez grubą słomkę. Deser idealny dla dzieci. Kolorowy, słodki i pomimo dodatku cukru - zdrowszy od kupowanych w sklepie słodyczy.

Należy jednak pamiętać, że truskawki są silnie alergenne i mogą wywołać na skórze naszego malucha pokrzywkę. Bardzo dobrze pamiętam moją koleżankę z ławki, która w czasie truskawkowego sezonu ciągle chodziła czerwona na buzi, budząc tym samym moje szczere współczucie. Jak to działa? W przeciwieństwie do wielu informacji znajdujących się w Internecie nie jest tak, że tylko pestki posiadają właściwości uczulające. Za reakcje alergiczne (mrowienie, swędzenie, wysypkę a nawet duszności!) odpowiadają białka znajdujące się również w miąższu i liściach truskawek. Broniący się przed alergenem organizm zaczyna wydzielać przeciwciała IgE wiążące się z komórkami układu odpornościowego np. z leukocytami, co w konsekwencji prowadzi do wydzielania histaminy, substancji dobrze znanej alergikom. Histamina pobudza do działania receptory H1, H2, H3 i H4 prowadząc tym samym do powstania obrzęku, świądu, duszności astmatycznych i zaczerwienienia skóry. 

Jednak co zrobić gdy zauważyliśmy już u siebie alergię? Przede wszystkim należy wyeliminować alergen pamiętając, by od tej pory unikać również ciast, dżemów, lodów i deserów z dodatkiem kawałków truskawek. Wizyta u alergologa z pewnością rozwieje nasze wątpliwości a zalecone leki złagodzą objawy alergii. Na pocieszenie alergików zawsze zostają białe truskawki, tak zwane pineberry, które co prawda wyglądem przypominają te tradycyjne, ale smakiem i zapachem są zbliżone do ananasa. 

Drogie Mamy! Uczulenie na truskawki występujące u dzieci zazwyczaj mija po kilku latach. Jeśli zauważycie jednak, że Wasze dziecko unika owocu - nie zmuszajcie go do jedzenia. Często niechęć świadczy o występującej alergii, co w przypadku mojej koleżanki przez wiele lat nie znalazło niestety potwierdzenia. ;-)

wtorek, 11 czerwca 2013

"Deszczowa piosenka" i kompot z czereśni

Lubicie Deszczową Piosenkę? Ja, bardzo! Ten film ma czar i wdzięk jakiego brakuje we współczesnym kinie. Dlatego kiedy dostałam propozycję pójścia na spektakl do Teatru Roma, nie wahałam się ani minuty. Zwłaszcza, że była to już ostania okazja obejrzenia tego musicalu w tym sezonie. Muszę przyznać, że polska wersja Deszczowej Piosenki mnie nie zawiodła. Był to bardzo dowcipny, kolorowy i... mokry spektakl. Już przy zakupie biletów ostrzegano nas, że dla rzędów znajdujących się blisko sceny aktorzy szykują kilka mokrych niespodzianek. Organizatorzy nie kłamali. Radość aktorów udzieliła się nam wszystkim, z "nieba" padał deszcz a my wyszliśmy z teatru mokrzy i szczęśliwi. Widownia wypełniła salę do ostatniego miejsca a najbardziej oklaskiwaną aktorką była wcielająca się w rolę Liny Lamont - rewelacyjna Barbara Kurdej-Szatan. Swoją drogą czarny charakter całej historii a takie przecież najbardziej się lubi. Nie wiem czy Deszczowa Piosenka wróci jeszcze na deski teatru ale szczerze polecam ten spektakl wszystkim, którzy na własne oczy chcieliby zobaczyć dobrze śpiewającego Lockwooda brodzącego w strugach deszczu, wspaniałą scenografię i efekty świetlne (ja wspominam je do dziś) oraz szczery uśmiech na twarzach współtowarzyszy. Naprawdę warto! 

Kilka godzin przed spektaklem udało mi się zebrać reklamówkę pierwszych, tegorocznych czereśni z przydomowego ogrodu. Początkowo miały się znaleźć w kolejnym wypieku, ale z braku czasu musiałam zmienić plany. Tak powstał kompot z czereśni i jabłek z dodatkiem mięty. Tchnie świeżością i jest bardzo orzeźwiający, szczególnie w upalne dni.

Kompot z czereśni i jabłek

400 g czereśni
1,5 litra wody
1 jabłko
cukier do smaku
5 listków mięty 
sok z dwóch plasterków cytryny

Czereśnie umyć i odszypułkować a następnie dodać wraz z pokrojonym na małe części i nieobranym ze skórki jabłkiem do 1,5 litra wody. Gotować około 10-15 minut aż owoce będą miękkie a czereśnie stracą kolor. Następnie dodać umyte liście świeżej mięty, wyciśnięty sok z cytryny i cukier do smaku. Gotować jeszcze chwilę i zdjąć z ognia. Przelać przez sito by oddzielić owoce od kompotu.





poniedziałek, 10 czerwca 2013

Korzenny kompot rabarbarowo-jabłkowy

Praca w naszym mieszkaniu wre. Nadszedł czas wymiany grzejników na co patrzę z niemałym przerażeniem. Cała kamienica warczy i huczy od pił oraz młotków i choć panowie uwijają się z pracą jak mogą, jedyne czego dziś pragnę to odrobina spokoju. 

Kompot rabarbarowo-jabłkowy z goździkami i cynamonem
(z podanych składników wychodzą dwa dzbanki)

3 duże łodygi rabarbaru
2,5 l wody
1 jabłko 
cynamon
5 łyżek cukru
4 goździki 

Do 2,5 litra wody dodajemy umyty i pokrojony rabarbar, pokrojone na małe części jabłko ze skórką, goździki oraz dwie szczypty cynamonu. Całość gotujemy przez około 15-20 minut aż jabłko i rabarbar staną się miękkie. Odstawiamy kompot na kilka minut a następnie przelewamy przez sito by oddzielić płyn od składników. Dodajemy do kompotu cukier. Może to być oczywiście również cukier trzcinowy czy inny słodzik. Jego ilość zależy od tego jak kwaśny ma być napój. U mnie było to ok. 5 łyżek na całość. Kompot najlepszy jest po schłodzeniu, pięknie pachnie, ma miły korzenny aromat i pastelowy kolor.  





poniedziałek, 27 maja 2013

Żurawinowy cocktail

O właściwościach dobroczynnych żurawiny można by mówić dużo. Nie dość że jest bogata w witaminę C wzmacniającą odporność organizmu to jeszcze wykorzystuje się ją w farmaceutyce, ze względu na jej nieocenione właściwości do walki z chorobami układu moczowego. Poza wartością leczniczą posiada również walory smakowe i dlatego dość często gości na moim stole jako dodatek do mięs.

Dziś postanowiłam wykorzystać suszoną żurawinę do stworzenia szybkiego i zdrowego deseru wieńczącego obiad. Miało być smacznie, lekko i orzeźwiająco.

Żurawinowy cocktail

15 dag suszonych żurawin
1 litr maślanki
2 łyżki miodu
2 łyżeczki cukru
sok wyciśnięty z połowy dużej cytryny

Przygotowanie tego deseru jest wyjątkowo proste. Wszystkie składniki łączymy ze sobą za pomocą blendera zwracając uwagę na to, aby jak najdokładniej rozmiksować dodaną żurawinę. Cocktail możemy dodatkowo dosłodzić, lecz za pomocą cukru. Zbyt duża ilość miodu niekorzystnie wpłynie na smak owoców.

Smacznego!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...