-->

piątek, 7 marca 2014

Larendogra - Woda Królowej Węgier / The Queen of Hungary's Water


W czasach gdy źródłem urody były rośliny i zioła, które najpierw trzeba było samodzielnie zebrać i odpowiednio przygotować, utrzymanie pięknej cery było nie lada wyzwaniem. Piękna, gładka i promienna twarz była największym pragnieniem młodych księżniczek i arystokratek i miała świadczyć o ich szlacheckim pochodzeniu. Przy braku jakichkolwiek obowiązków, troska o urodę była jedynym zajęciem wysoko urodzonych kobiet. Przez setki lat począwszy od średniowiecza najsłynniejszym w całej Europie kosmetykiem sprzyjającym zatrzymaniu młodości i urody była larendogra. Jej nazwa to spolszczone L'eau de la reine d'Hongrie - czyli Woda królowej Węgier.

Historia kosmetyku, którym nacierano twarz i szyję w celu uwydatnienia urody a także całe ciało by wyzbyć się takich schorzeń jak gościec czy reumatyzm sięga XIV wieku. Pomysłodawczynią toniku powstałego na bazie wyciągu z rozmarynu i lawendy była Elżbieta Piastówna (1305 - 1380), siostra Kazimierza Wielkiego. Wedle zapisów kronikarzy dzięki stosowaniu larendogry 72 letnia królowa promieniała urodą i młodością jakby odmłodzona o 20 lat. Będąc w imieniu syna regentką w Polsce budziła wręcz zgorszenie wśród dwórek, jako że zmywała swą wodą nie tylko twarz i dekolt ale całe ciało, zawstydzając wyglądem niejedną znacznie młodszą od siebie arystokratkę. Dożyła sędziwego wieku siedem­dziesięciu pięciu lat, co kobietom nieczęsto się wówczas zda­rzało, do końca zachowując przy tym niespożytą energię i piękny wygląd. Zakrawało to niemal na cud i było przypisywane czarom - magicznej wręcz wodzie, która podtrzymywała wital­ność i urodę królowej.

                                                                         Elżbieta Piastówna

Zagorzałą zwolenniczką larendogry była również Anna Wazówna (1562 - 1625), która szczególnie interesowała się zielarstwem i przypisywała mu duże znaczenie w pielęgnacji zdrowia i urody. Larendogra to nic innego jak wyciąg z kwiatów lawendy i rozmarynu. Pachnąca lawenda ma działanie bakteriobójcze i wyjątkowo dobrze działa na unicestwienie bakterii ropotwórczych. Pamiętacie, pisałam kiedyś o tym jak żołnierze francuscy używali jej w czasie wojny do tworzenia opatrunków przyspieszających gojenie ran. Poza tym olejek z kwiatu lawendy świetnie sprawdza się w egzemach, świądach skóry, nerwobólach i bólach reumatycznych. Drugi ze składników wody - rozmaryn w Europie Zachodniej do dziś stosowany jest jako dodatek do kosmetyków przeciwzmarszczkowych i ujędrniających.

Powiem Wam, że w trakcie przygotowania Wody królowej Węgier cieszyłam się jak dziecko. Larendogra posiada przepiękny ziołowy zapach. Co ciekawe istnieją również perfumy o tej samej nazwie. Początkowo byłam niezbyt przekonana co do zawartości 90% spirytusu, który następnie miałabym aplikować na twarz. Zupełnie niepotrzebnie. Po pierwsze spirytus leżakuje razem z ziołami przez około 2 tygodnie a następnie jest rozcieńczany z wodą w proporcji 1:1. W zalewie krytyki co do kosmetyków opartych na bazie spirytusu z radością muszę stwierdzić, iż widocznie to dzięki wyciągom z lawendy i rozmarynu moja twarz ani się nie ciągnie ani nie przesusza. Wręcz przeciwnie - stała się gładka i nawilżona. Do tego ten zapach. Ja jestem larendogrą zachwycona i już teraz zamieniłam na nią mój dotychczasowy tonik sklepowy, który osiągał przy niej nieporównywalnie gorsze rezultaty a moja skóra po kilku godzinach od jego użycia znów stawała się tłusta. Przy larendogrze moja cera prezentuje się znacznie zdrowiej. Zachęcam! 

Larendogra - Woda Królowej Węgier / The Queen of Hungary's Water

50 g suszonego kwiatu lawendy / 50 g of dried lavender flower
100 g suszonego rozmarynu / 100 g dried rosemary
spirytus 90% / alcohol 90%

Lawendę i rozmaryn zalać spirytusem tak, by przykrył zioła. Trzymać w zamkniętym słoiczku i ciemnym miejscu przez dwa tygodnie. Po tym czasie odcisnąć zioła a roztwór rozcieńczyć z wodą w proporcji 1:1. Przelać do ciemnej buteleczki i trzymać z dala od słońca. Przed nałożeniem na wacik potrząsnąć buteleczką. A później pozostaje już tylko młodnieć... ;-)

Pour alcohol over lavender and rosemary. Should cover the herbs. Keep in a closed jar in a dark place for two weeks. After this time squeeze herbs and dilute solution with water in a ratio of 1:1. Pour into a dark bottle and keep away from the sun. Shake the bottle before use.  

2 komentarze:

Olka pisze...

Młodnieć powiadasz...? Robię sporą porcję i nacieram się, nacieram...;))
A poważnie to świetny wpis i ciekawa historia.... warto spróbować na pewno nie zaszkodzi....:) Pozdrawiam!

Aga Chmurka pisze...

Witaj zaciekawiłaś mnie tą historia a nawet zainspirowałaś :)muszę koniecznie w tym roku zakupić i posadzić w ogródku lawendę. Pozdrawiam i zapraszam www.blogchmurki.blogspot.com

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...